RECENZJA: Francuski szyk! Na obcasach.


Buty, buty buuuuty! Miłość każdej kobiety, już teraz opisana i okraszona pięknymi zdjęciami w jednym miejscu - w poradniku Francuski szyk! Na obcasach Frederique Veysset oraz Isabelle Thomas. Piękna pomarańczowa, rzucająca się okładka trafiła w moje serce, a jej wnętrze...

Obłędne! Balerinki, sandałki, kozaczki, pantofle, kowbojki, trampki, szpilki - przyprawiają o zawrót głowy. Dzięki Francuskiemu szykowi, wszystkie stają się obiektem pożądania, wszystkie są cudowne, piękne i każde wyglądają na kobiecych stopach idealnie.

Jak wybrać odpowiednią parę? Wskazówki projektantów zawarte wewnątrz są nie zastąpione i pomogą nam wtedy, kiedy nie wiemy, jakie buty mamy włożyć na daną okazję, jakie kupić i czym się kierować wydając pieniądze.

Co jeszcze zasługuje na pochwałę? Wywiady z projektantami, blogerami czy dziennikarzami - tymi, którzy mają bzika na punkcie mody, a swoim wariactwem, teraz i nas mogą zarazić. Dodatkowo do książki wrzucono ciekawe cytaty, zasługujące na chwilę uwagi. Całość jest dograna w najmniejszym szczególe, co daje nam świetną pozycję, która znajduję się wysoko na mojej liście najlepszych poradników.
Zobacz więcej >

Kompendium zabaw animacyjnych Centrum AKSON


Dziecko nie może się nudzić, a od nas dorosłych wymaga się, żebyśmy byli kreatywni, zainspirowani i aktywni. Jednakże ile razy brakowało nam pomysłów na zabawy z dziećmi, ile raz w internecie można przeglądać te same strony, a na nich te powtarzające się animacje. W dniu dzisiejszym rozwiązuje Wasz problem - otrzymałam świetne Vandemecum zabaw nie tylko dla animatora, ale przede wszystkim dla rodzica, który chce pobudzić aktywność swojego dziecka!

Kompendium zabaw animacyjnych od Centrum Akson, to zbiór zabaw rozwijających, pobudzających oraz integracyjnych. Każda zabawa zawiera opis, przedział wiekowy, czas trwania, ilość osób, wszystko co potrzebne do zorganizowania zabawy oraz cenne wskazówki. Zabawy są w prosty sposób wyjaśnione, nie trudne do przeprowadzenia, a przede wszystkim łatwo zapadają w pamięć.



Książka jest rewelacyjna, a mój zachwyt sięga 10 piętra. Nie rozstaję się z nią, noszę ją w torebce i uczę się zabaw na pamięć. Część już przetestowałam z dziećmi i wiem, że przyprawiają o rumieńce. Kompendium nie jest tylko poradnikiem dla animatora, przede wszystkim dla rodzica, który musi się zmagać z organizacją czasu wolnego swoich pociech. Zamawiajcie, kupujcie polecam, bo nie ma nic piękniejszego niż uśmiech najmłodszych.
Zobacz więcej >

RECENZJA: Rzeka podziemna Tomasz Jastrun

W momencie, kiedy radzimy sobie w życiu nie zastanawia się nad tym co by było gdyby przerosła nas codzienność, stracilibyśmy chęci do życia, a ciemne strony naszej psychiki zaczęłyby coraz częściej oglądać światło dzienne. Podobno co trzeci Polak cierpi na depresję i wahania nastrojów, nie potrafimy tego dostrzegać u najbliższych osób, ponieważ z zewnątrz wszystko wydaje się w porządku. Warto słuchać, obserwować i zaznajamiać się z chorobą, żeby móc pomóc nie tylko sobie. Tomasz Jastrun w Rzece podziemnej podejmuje temat tej dolegliwości w męskiej odsłonie -  z jakim skutkiem?

Główny bohater - mężczyzna w  średnim wieku - prowadzi życie singla, od jakiegoś czasu nie żyjącego już z żoną. Posiada dobrze płatną pracę, a wieczory często spędza z paniami, ponieważ uwielbia się z nimi zabawiać. Można by uznać, że przechodzi kryzys wieku średniego i korzysta z każdej chwili, ale w głębi duszy stacza się i nie umie sam sobie pomóc. Coraz częściej porzuca obowiązki, traci ochotę na wszystko oraz zaniedbuje siebie. Nie potrafi patrzeć na swoje odbicie w lustrze, a każdy dzień staje się dla niego zmorą.

Tomasz Jastrun serwuje czytelnikowi obraz czasów, bez żadnych wartości, z depresją jako chorobą XXI wieku, która może dopaść każdego Kowalskiego. Jak dla mnie cierpienie, jakie doświadcza bohater, zesłał sobie na własne życzenie, więc nie odczuwałam empatii, a uczucia jakie mną szargały to raczej złość i frustracja. Nie powiem, że takie poruszenia są złe, im więcej różnych emocji tym lepiej.

Książka mimo, że ciekawa i lekko wstrząsająca, nie każdego może porwać, ponieważ jest pisana w sposób, który nie koniecznie można polubić - sarkastyczny z ciężkim poczuciem humoru. Może właśnie o to chodzi, by pokazać zgorzkniałość jako symptom depresji. Fabuła choć ciężka zmusza do refleksji i zatrzymuje czytelnika choć na chwilę w zamyśleniu. Polecam każdemu, kto lubi powieści z psychologią w tle.
Zobacz więcej >

RECENZJA: Piękny sekret Christina Lauren

Słowo SEKRET samo w sobie budzi intrygę i tajemniczość, a w połączeniu pięknem daje nam niezły duet. Duet nie tylko w związku z tytułem, ale również autorski, mowa o kolejnej powieści erotycznej dwóch pań - Christiny i Lauren. Tak, tak to one są autorami Pięknego drania, który wywołał nie małe zamieszanie w babskich kącikach księgarń.

Piękny sekret nie różni się wiele od powieści erotycznych, które już przerabialiśmy. Bohaterowie z dwóch światów, on - szef, ona - stażystka w jego firmie. Ich uczucia i pożądanie pędzą niczym kolejna górska w stronę łóżka oraz innych zakątków, które są pozbawione wzroku osób trzecich.  Jest elektryzująco, wyzywająco i całkiem znośnie. Postać męską, którą wykreowały dziewczyny jest bardziej powściągliwa w sprawach łóżkowych niż moglibyśmy się spodziewać. Niall nie jest chodzącym demonem seksu, który na widok każdej spódnicy twardnieje, jak pięść do walki. Facet całkiem przystojny, ale raczej stały w uczuciach, pewien tego, że nie szuka przygód na jedną noc. W swoim erotyzmie jest całkiem innym gościem niż Grey i reszta dupków, których spotkałam w wielu powieściach erotycznych. Da się go polubić za normalność i etapowość, którą wprowadza do związku.

Ona jest raczej przeciętna, nic wyróżniającego, co mogłoby przekonać mnie do zmiany zdania w kwestii słabo wykreowanych bohaterek w powieściach erotycznych w porównaniu z mężczyznami. Jest ładna buzia i ciało oraz troszkę więcej rozumu niż Anastasia. W sumie wystarczająco by doczytać książkę do końca.

Nie skreślam, powieść warta wakacyjnego czasu, leżaka i słońca, którego w dniu dzisiejszym jest jak na lekarstwo. Czekacie ze mną na kolejne części?

Zobacz więcej >

Nie oddam szczęścia walkowerem A. Jeż- Kaflik, P. Płatkowska


Zmiany w życiu przychodzą z trudem. Często wydaje nam się, że nawet najgorsza rzeczywistość w której tkwimy jest lepsza od tego, co może dać nam otwarcie nowego nieznanego etapu. Skok na głęboką wodę, w wielu przypadkach, to ryzyko i utrata bezpiecznego gruntu zdobywanego przez lata. 

Niejednokrotnie wiąże się z tym stres, wyrzuty sumienia oraz ogrom uczuć ciężkich do 
sklasyfikowania. Czym kierują się ludzie, którzy zostawiają swoje dotychczasowe życie wraz z rodziną i decydują się na krok, który zmienia wszystko?

Magda i Jagoda bohaterki książki ‘Nie oddam szczęścia walkowerem’ Agnieszki Jeż- Kaflik oraz Pauliny Płatkowskiej najlepiej wiedzą jakie konsekwencje niesie ze sobą próba zmiany swojego życia. Kobiety, odnawiając swoją przyjaźń, stają się dla siebie bardzo bliskie. Rozmawiają ze sobą nie tylko o życiu codziennym, ale również o największych sekretach dotyczących sfery damsko-męskiej. Jedna- mężatka z dwójką dzieci żyjąca już w wygasłym związku, druga- rozwódka z małą córeczką i labradorem. Szukają szczęścia u boku innych mężczyzn, szukają siebie na nowo. Zdradzają, stają się kochankami, wypływają na nieznane wody w trakcie sztormu. Obie żyją w potrzasku własnych uczuć. Ryzykują tyle samo, co tracą, nie wiedzą czy nowa miłość, jest warta zachodu.

Powieść to porządna dawka problemów, które nie wychodzą poza mury domów, tkwią między 
obcymi i chłodnymi dla siebie jak pierwsze przymrozki małżonkami. Bohaterki równolegle dzielą ze sobą swój los, wkraczają jednocześnie w nowy etap życia oraz wspólnie łamią wszelkie zasady, nie tylko te niezgodne z ich sumieniem, ale i religijne. Życie Magdy i Jagody to ciągła walka serca z rozumem, a co za tym idzie emocje. Razem porywają czytelnika, wprowadzając go w konsternację i zostawiają z wieloma pytaniami.

Nie mogę pominąć faktu, że powieść ma oryginalną formę- dialog prowadzony mailowo. Pomysłowa odmiana wprowadza na polski rynek czytelniczy powiew świeżości, który mi- nałogowemu pożeraczowi książek- jest niezwykle potrzebny. Jest luźno, nieformalnie czasem refleksyjnie, nic tylko pochłaniać strona, po stronie.

Całość zebrana do kupy daję naprawdę rewelacyjne czytadło, które polecam każdej kobiecie, 
uwielbiającej życiowe historie, słane tym co mówi ciało i serce. Dzięki lekturze wiele z nas, będzie mogło znaleźć odpowiedź, na często zadawane pytanie:  Kogo wybrać siebie czy innych?
Zobacz więcej >

Kiedy kaczątko staje się krwiopijczym łabędziem... Raven Sylvain Reynard


Wampiry znów powracają, tym razem możemy spotkać je w rzymskiej Florencji. To wszystko za sprawą Raven Sylvain Reynard. Czy czeka nas coś nowego, coś innego niż popularny wampirzy Zmierzch? Mimo krytyki autorzy z różnym skutkiem próbują dorównać Stephenie Meyer, a więc jakie są krwiopijcze bestie z Florencji?

Na pewno dojrzalsze niż paczka Edwarda i przystojniejsze - nie da się ukryć. Są koneserami sztuki i wraz z Raven przyczyniają się do ciekawej fabuły z pięknymi obrazami wybitnych artystów w tle. Na pewno nie można zarzucić głównej bohaterce, że jest mdła jak Bella. Ma zadziorny charakter i dobre serce co czyni ją osobą odważną i nie bojącą się nawet największego zła - dlatego ciągnie ją do bladych twarzy.

Ciekawym zabiegiem jest przemiana jaką dokonuje dziewczyna - z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia - i to jest coś, z czym dotychczas nie spotkałam się w motywach wampirzych. Cały wątek był interesujący i urozmaicał fabułę do tego stopnia, że nie popadałam w znużenie, a to oczywiście wpływa na pozytywne wrażenia.

Dodatkowo możemy poruszać się po Florencji, co czyni książkę jeszcze bardziej atrakcyjną - wampiry w Ameryce już trochę mi się przeżarły, niestety Wspomnę, że nie jestem fanką krwiopijczych bestii, bądź co bądź Raven czytało mi się w miarę na luzie i nie czułam większej frustracji i spiny.

Na dwa wieczory, dla odstresowania.

Zobacz więcej >

Uratuj utraconą część mózgu, zasil szeregi 37% Polaków, którzy czytają książki!


Uważaj, czytanie pobudza wyobraźnię, pozwala przeżyć nie jedno życie i poszerza umiejętności swobodnego wypowiadania się, to powoduje uszczerbek na zdrowiu, a ty nie chcesz ryzykować. Cenisz sobie spokój i życie bez emocji, więc nie będziesz bawił się w najlepszą zabawę jaką wymyśliła ludzkość. Wiesz, że książki są świetnym poprawiaczem humoru, zatem unikasz ich jak ognia, bo przebywanie w szarym świecie sprawia ci większą radość. Czytając stajesz się elokwentny, a przecież wcale nie chcesz wyróżniać się z tłumu. Nie sięgasz po lekturę, bo boisz się, być gorszym od tych, co oglądają Trudne Sprawy, a tego wstydu byś nie przeżył. 

Czy nie chcesz zmienić swojego życia zasilając szeregi 37% Polaków, którzy czytają książki? Zastanów się, możesz odzyskać utraconą część mózgu wypełniając ją wszystkim, co jest ci jeszcze nieznane. 
Uwierz, gra jest warta zachodu.

Zobacz więcej >

Kiedy książę na białym koniu okazuje się dupkiem.



W okół niej kawiarniany szum, czyta książkę i sączy caffe latte. Jest pochłonięta historią autora do tego stopnia, że nie zauważa przystojniaka z czwartego z stolika, który z wielkim zaangażowaniem przygląda się jej. Odrywa wzrok, patrzy przed siebie, ich spojrzenia spotykają się, nie wzruszona wraca do książki, przejęta bardziej losami bohaterów, a niżeli tajemniczym nieznajomym. Ma go w dupie, bo w tym momencie nie będzie jej chłop głowy zawracał, są rzeczy ważniejsze. Oczywiście zauważa, że owy mężczyzna ubrany  jest w drogi garnitur, wypolerowane buty, jego zegarek w świetle słońca świeci się jak miljooony monet, a za jego uśmiech można dać się pokroić. Jest przekonana, że właśnie w ten sposób zaczyna podryw z każdą dziewczyną, która lepiej wygląda niż koleżanka ze stolika obok. Coś jej w nim nie gra, taki typ ona dobrze zna i wie czego może się spodziewać, w duchu wzdycha.

Przypomina sobie, że miała już kiedyś z takim do czynienia. Elokwentny, dobrze wychowany, szarmancki i przede wszystkim przystojny - taki był. Nigdy się za niego nie mogła wstydzić, zawsze wiedział co powiedzieć, był w centrum zainteresowania wszystkich w okół, miał to coś, czego zazdrościli mu inni. Spontaniczność była jego wielką cechą, potrafił w środku nocy przyjechać do niej, kiedy go najbardziej potrzebowała, kiedy pisała mu, że nie umie poradzić sobie z życiem, a łzy przytulały się wielkimi kroplami do poduszki. Kupował kwiaty, pamiętał o każdej ważnej dacie, nigdy nie pomylił się w doborze prezentu, zawsze wiedział czego potrzebuje. Raz w tygodniu robił jej niespodzianki, kochał ją jakby świata poza nią nie widział, nosił na rękach, a namiętność nie znała granic. Myślała, że oni to już tak razem do końca życia, że tylko z nim, że nikt inny. Rodzina, dom, dzieci, wspólna druga młodość i potem starość. Czemu nie? Kto mógłby zniszczyć tak piękny obrazek? Wszystko układało się bajecznie, miała własnego wymarzonego mężczyznę u boku, była taka szczęśliwa.

Do czasu, kiedy książę na białym koniu okazał się DUPKIEM! Bańka prysła, ona spadła na zmienię szybciej niż Felix Baumgartner. Okazało się, że książę - jej wybranek marzeń, miał jeszcze jedną idealną cechę: dobrze kamuflował się. O jego prawdziwym życiu i żonie z dwójką dzieci, która czekała na niego jak wróci z Poznania z delegacji, dowiedziała się przez przypadek. Znajomy, znajomego, znał gościa i tak prawda wyszła na jaw. Świat jest mały, a kłamstwa mają krótkie nogi jak Welsh Corgi. Płaczu i lamentu było co nie miara, tłumaczeń i przeprosin wiele. Obiecywał, że to ją kocha, że z żoną to już separacja, że nic ich uczuciowo nie łączy, a relacje są zimne jak pierwsze przymrozki. Uwierzyła mu, bo narobił jej mętliku w głowie. Była jeszcze z nim przez dwa miesiąca potem wystawiła mu walizki za drzwi. Nie była w stanie znieść, jego podwójnego życia. Podejrzewała, choć się tego wypierał, że każdy jego wyjazd służbowy, to wyjazd do niej. Wiedziała, że starego życia nie zostawi - ziarno niepokoju zostało zasiane.

Teraz leczy się z niego. Jest ostrożna i nie daję się szybko podrywać. Uzbrojona w pancerz jak w zbroje Iron Mana idzie do przodu. Wspomnienia czasem powracają, ale nie chce o nich myśleć. Stara się widzieć wszystko jak przez mgłę, jakby to nie o nią chodziło. Nie wyklucza, że już nigdy się nie zakocha. Po prostu jest silna i wie, że różne świństwa chodzą po ludziach, a oni mimo wszystko prą do przodu niczym Rudy 102. Stara się być czujna, już tak szybko nie da się zaskoczyć, bynajmniej nie teraz.
Zobacz więcej >

RECENZJA: Trudny mężczyzna Anna Bednarska


Co robicie jeśli książka Was odpycha, jeśli nie potraficie przebrnąć przez pierwsze 100 stron? Ja zostawiam ją na dwa dni i po upływie tego czasu staram się do niej wrócić. Jeżeli nie przynosi to efektu i przez powieść nie da się przebrnąć, zazwyczaj ją odkładam, nie męczę się. Jaka jest przyjemność z czytania, gdy fabuła stoi w miejscu, nie wywołuje emocji, a Ty szybciej zasypiasz niż przewracasz strony. Żadna. Takie wrażenia miałam w trakcie obcowania z Trudnym mężczyzną Anny Bednarskiej, nic tylko brać podusię i do wyrka.

Przyznam się, że przeczytałam 350 stron i książkę odłożyłam na półkę.  Za dużo wątków, za dużo postaci, za wielkie pogmatwanie. Od samego początku zostają nam przedstawieni bohaterowie, których jest niezliczona ilość: Olga, Rafał, Majka i Eliza, Radek, Adam, Alicja, Piotr i jeszcze chyba kilka osób o których zapomniałam. Przez większą część stron, nie potrafiłam ogarnąć kto jest kto, kto z kim i dlaczego. Postacie nie prezentują sobą nic ciekawego, są słabo skonstruowane, a ich prostota doprowadza tylko do zażenowania. Życie bohaterów toczy się w tempie żółwim, za nim się rozpędzisz już wszyscy cie dublują, czytasz Trudnego mężczyznę, inni już dwie kolejne książki.

Erotyzm, to kolejna kwestia, która dotyczy Trudnego mężczyzny, a raczej jego brak i nieudolna próba wprowadzenia napięcia seksualnego między kochankami. Miało być na miarę rozpusty, wyszło jednak po kościelnemu bez krzty szaleństwa i wyuzdania. W dobie, kiedy co czwarta powieść, którą czytam, jest erotyczna, książka Anny Bednarskiej wypada blado, a zbliżenia bohaterów są spłaszczone i pozbawione iskry. Trójkąt miłosny? Raczej zdeformowana figura, po której przeszło tsunami zdenerwowania.

Choć podczas czytania dialogów rodem z meksykańsko- peruwiańskiej telenoweli, bywało śmiesznie, niestety nie zostałam oczarowana. Może wynikło to z tego, że ostatnim czasem przeczytałam sporo dobrych powieści (nie, nie ma recenzji jeszcze na blogu), które podniosły poprzeczkę Annie Bednarskiej bardzo wysoko. Dowiodłam sobie kolejny raz, że znaleźć dobrą książkę wartą polecenia jest ciężko, chociaż mam kilka swoich ulubionych, które będę polecać na okrągło.

Zobacz więcej >

RECENZJA: Układ Elle Kennedy

Studencka miłość, erotyczne zafascynowanie i pewien układ, na który godzi się dwójka młodych ludzi. Ona studentka wokalistyki, on przystojna gwiazda uczelnianego hokeja. Jemu zależy na poprawieniu ocen, jej na wywarciu wrażenia na innym mężczyźnie. Miała być tylko przyjaźń damsko- męska - niestety wyszła miłość. Znany schemat? Aż za bardzo.

Fabuła jak widać niezbyt oryginalna. Takich oklepanych powieści można spotkać wiele na półkach w księgarniach. Świetna promocja dodatkowo zwiększa możliwości i w ten sposób na pewno nie jedna z Was usłyszy o Układzie oraz zapewne go przeczyta. Bohaterowie są nijacy, niby mają przeszłość, która gdzieś tam odrobinkę ich ukształtowała, ale nie są warci zapamiętania. Ot szkolni celebryci dodam, że piękni. Jak można się domyślić razem dają radę wszystkim i wszystkiemu na około, wspólnie leczą się z lęków i są dla siebie stworzeni na całe życie. Love story jak się paczy okraszone scenami seksu. Wieje nudą i odgrzewanym bigosem, bo kotlet to za mało.

Akcja toczy się między szkolnymi salami, pokojami w akademikach i dogodnymi miejscach na seks. Sceny erotyczne oczywiście też nie powalają. W sumie to są dostosowane do grupy nastoletnich odbiorców, choć nie da się ukryć, że i ci czytają bardziej 'ambitne' lektury.

Jestem za stara. Takie historie może i działały na mnie ekscytująco, kiedy miałam 16 lat, dekadę później czuję się jak dinozaur czytając powieści dla nastolatków. Smutne? Nie bardzo, już dawno wyrosłam z opowieści o licealistach i miłosnych ekscesach w trakcie studiów. Jestem pewna, że Układ Elle Kennedy, o którym mowa zapewne znajdzie odbiorców wśród gimnazjalistów i licealistów i do nich kieruje tę książkę.

Zobacz więcej >

Zombie w Polsce? Cichowlas/Radecki Zombie.pl


Wielki kryzys ogarnął Polskę. W ciągu jednego poranka prawie cała populacja Rzeczpospolitej Polskiej zamieniła się w zombie. Nie liczni ocaleli i to oni zaczynają największą walkę nie tylko z żywymi trupami, ale także z ludźmi, którzy stali się bezwzględni i nie chcą się bratać. Każdy walczy o przetrwanie, nikt na nikogo nie może liczyć, a zaufanie stało się pojęciem nieistniejącym. W obliczu epidemii zombizmu nie ma dobrych rozwiązań. Co zrobią ocaleli bohaterowie, w jaki sposób będą tworzyć nowy świat? Czy podróż, którą odbywają okaże się udana, czy dotrą do celu?

Zombiaki Cichowlasa i Radeckiego to nie lekko podgnite truposze, ale ociekające krwią i posoką żywi umarli, którzy ciągną za sobą flaki, organy, rozczłonkowane części ciała oraz obrzydliwy smród. Krótko mówiąc: syf, kiła i mogiła. Dla fanów horrorów opisy truposzy to nie zła zabawa, we mnie wywołały obrzydzenie, ale dałam radę przetrwać i nawet podobało mi się.

Mimo, że autorzy w pierwszym tomie chwilowo osadzają fabułę w jednym miejscu, cykl jest powieścią drogi, dlatego wędrujemy z głównym bohaterem Karolem Szymkowiakiem z Gdańska do Poznania. Jak można przewidzieć droga nie będzie łatwa, w końcu świat został zalany umarlakami, którzy wyłaniają się z każdego zakamarka, stąd też czeka  nas wcześniej wspomniany postój. Zatrzymujemy się w Malborku na zamku krzyżackim.Wiekowe, turystyczne miasto jest idealnym miejscem do rozgrywania krwawej akcji, którą serwują nam autorzy, bo nic nie działa lepiej na wyobraźnię jak ogromna gotycka twierdza otoczona murami obronnymi.

Na pochwalę zasługują bohaterowie, którzy są bardzo dobrze nakreśleni psychologicznie, a zmiany, które przechodzą w trakcie trwania kryzysu świadczą o tym, że człowiek zdolny jest do wszystkiego w sytuacjach, kiedy walczy o własne życie. Polubiłam ich, nie tak łatwo mi będzie się z nimi rozstać, chcę więcej, na pewno nie odpuszczę kontynuacji. Co do minusów, nie umknęło mojej uwadze schematyczne podejście do likwidacji zombiaków - oczywiście przez zniszczenie głowy, jednak nie wpływa to negatywnie na rozwój fabuły, szybkie tempo akcji i krwawy terror.

Nie jestem czytelnikiem o mocnych nerwach, bądź co bądź Zombie.pl właśnie ma trafić do grona odbiorców takich jak ja, czyli nie gustujących w przerażających horrorach. Autorzy w swojej twórczości mają dzieła po które z pewnością nie sięgnęłabym. Słyną z tego, że czytelnikowi dostarczają odpowiedniego poziomu adrenaliny oraz dawkę emocji wywołujących koszmary. Nie mniej jednak nie jest gorzej niż w 'World War Z' Maxa Brooksa, więc osobiście zostałam fanką polskiego duetu, a odpuszczam sobie i już nie wrócę do relacji z lat ciemności WWZ Brooksa.

Czeka nas kilka niespodzianek, a postapokaliptyczny świat Polski po ataku truposzy jest obrazem chwytający serce czytelnika w kaftan bezpieczeństwa. W Polsce zombie? Jak to możliwe! To dopiero zabawa, takie akcje przecież dotychczas tylko w The Walking Dead. 
Zobacz więcej >

ILE WIEMY O STALKINGU.


Stalking to zjawisko niepokojące, budzące lęk, bo to my kobiety najczęściej padamy ofiarą mężczyzn, którzy kochają za bardzo. Coraz częściej też mężczyźni są prześladowani, więc nie ma reguły- każdy może być ofiarą stalkera. W Polsce o stalkingu mówi się coraz więcej i od wielu lat, ale czy wystarczająco by rozpoznać w swoim środowisku symptomy tego zjawiska? Ile tak naprawdę wiemy?

Jeśli ktoś kocha zbyt mocno owszem może zrobić krzywdę. Powinniśmy być tego świadomi. To nie jest normalne, że porzucony chłopak odwiedza babcię narzeczonej opowiadając, że ciągle obserwuje wnuczkę, że wie z kim się spotyka, że jest bardzo zazdrosny. Wspomina również o wydzwanianiu do niej, smsach i o tym, żę ona nie odpisuje, albo odpisuje raz na kilka dni. W takiej sytuacji żarówa powinna zapalić się babci (wspomnę, że babcia jest koło 60 i miała już sygnały od wnuczki na temat dziwnego zachowania byłego). Teoretycznie chłopak nie posunie się do niczego więcej i za kilka tygodni pogodzi się z odrzuceniem. Natomiast jeśli jego miłość zamieni się w obsesję, a wnuczka stanie w obliczu niebezpieczeństwa? Jak powinna zareagować babcia?

Z łepą na karku. Przeczucie może uratować czyjąś psychikę i życie. Odrzucony człowiek może być groźny i to nie są żarty. O ile osoba, która przerywa kontakt wpada w wir wolności i nie zdaje sobie sprawy z tego, że porzucony coraz bardziej staję się jej cieniem, to my widzimy wiele i powinniśmy mieć się na baczności.

Nie ma co zrzucać tego na młodzieńczą miłość, na kryzys wieku średniego i szukać innych wymówek- za nękanie, prześladowanie grozi posiadówa w pierdlu, nawet trzy letnia.

A jeśli narzeczony zacznie grozić wnuczce, że się zabiję jeśli do niego nie wróci, czy też mówimy o stalkingu? Owszem znęcanie psychiczne i wzbudzanie poczucia winy wpada do jednego wora z prześladowaniem. To wszystko w wnuczce może spowodować depresję, a nawet- z wiecznego poczucia zagrożenia- myśli samobójcze.

Co babcia powinna powiedzieć wnuczce?

Przede wszystkim, że nie wolno nawiązywać kontaktu z osobą prześladującą. Stalking jest ciężki w udowodnieniu, a sprawy wielokrotnie zostają odroczone i przepadają w stratosferze. Wnuczka powinna gromadzić jak najwięcej dowodów na to, że narzeczony nęka ją telefonami, smsami. Powiedzieć o tym przyjaciołom też nie zaszkodzi, wspomnieć o poczuciu dyskomfortu i strachu przed wychodzeniem z domu. Wy na pewno to wiecie, ale wierzcie mi, że nie wszyscy wiedzą.

Osobiście doświadczyłam niewiedzy kobiet na temat stalkingu- zaznaczę, że były to kobiety w przedziale wieku 20-50 lat- jedne wiedziały o czym mowa inne słyszały, ale nigdy nie zastanawiały się, co by zrobiły w sytuacji, kiedy to one stałyby się ofiarą, albo ktoś z ich bliskich. Nieświadomość społeczeństwa może doprowadzić do katastrofy. Przeżyłam kiedyś rozmowę z koleżanką, która opowiadała o chłopcu poznanym w Internecie, jego zachowanie też można było spokojnie podciągnąć pod początek stalkingu. Czy była świadoma zagrożenia? Niekoniecznie. Sprawa ucichła, dzięki Bogu.

Nie chce kategoryzować i wszystkich wrzucać do jednego wora. Psycholog ze mnie marny, ekspert jeszcze gorszy, ale fakt, że byłam zmieszana w czasie tych rozmów jest niepodwarzalny. Czasem nie trzeba mieć dyplomu, żeby wiedzieć, odczuwać i pomagać- pamiętajmy o tym i bądźmy czujni.
Zobacz więcej >

W pogoni za mężem, czyli jak uniknąć aktu desperacji.


30 lat minęło jak sezon truskawkowy- a Ty ciągle sama, tak samo marudna z rana jak 5 lat temu, z tym samym grymasem na twarzy wstajesz z łóżka. Patrzysz w lustro- pierwsza zmarszczka rzuca się w oczy jak pusta półka w lodówce, kot miałczy, bo chce mu się jeść, a Ty uświadamiasz sobie, że właśnie minęło najlepsze 10 lat Twojego życia, jesteś sama, a każdego kandydata na męża odprawiłaś z kwitkiem na własne życzenie, bo szukałaś zawzięcie ideału jak w internecie diety cud. Koleżanki ochoczo manifestują przed Tobą swoje nowe nazwiska, plany na przyszłość i uśmiechnięte zdjęcia dzieci, a Ciebie krew zalewa. Jesteś zdesperowana, czy to właśnie ten moment, kiedy chcesz zacząć maratońską pogoń za mężem?

Nie popełniaj tego błędy! Na desperackich decyzjach jeszcze nikt dobrze nie wyszedł (chyba, że jesteś politykiem i prowadzisz aktualnie kampanię). Po co szukać kogoś na siłę, jak przez tyle lat nie chciałaś z nikim być. Z własnej winy czas Ci ucieka, bo wcześniej czekałaś na księcia w Maserati i byłaś wybredna jak księżniczka z Sasarowa. Oczywiście, że okazje na bycie z fajnym mężczyzną były, ale zawsze im czegoś brakowało, bo to, bo tamto, bo sramto. Teraz, kiedy pojawia się chęć ustatkowania się trzeba poczekać- sztuka życia to sztuka cierpliwości.

Nie ma co panikować, społecznościówki tylko rodzą frustrację! Okey zgadzam się, są czasy facebooka, gdzie ludzie prześcigają się w zaręczynach, ślubach, dzieciach i dobrobycie itd. Po co w tej pogoni brać udział? Wystawianie życia w sieci, a rzeczywistość to dwie odrębne rzeczy. W większości przypadków to, co pokazuje społecznościówka nijak ma się do prawdy. Problemów na zdjęciu nie uchwycisz. Nie trzeba gonić za innymi z jęzorem wywieszonym do pasa, co ma być to będzie (ewentualnie z nerwów zjesz trochę więcej czekolady i urośnie Ci pupa). Zazdrość tylko wzbudzi marazm, staropanieństwo Ci jeszcze nie grozi.

Wykupowanie konta premium na portalach randkowych i szukanie męża w sieci to naprawdę ostateczna ostateczność. Wystrzegaj się tego! Uwierz, mężczyźni gotowi do ożenku są na tej pięknej ziemskiej planecie, nie trzeba ich szukać w innej galaktyce. Wiedz, że codziennie przechodzą obok Ciebie- niekoniecznie siedzą przed monitorem z piwem w ręku w szarych slipach, jedząc w tym czasie Wieś Maca i wysilając się na flirt. Długość życia Polaków wydłuża się i szczęścia starczy jeszcze przynajmniej na 40 lat- nie ma co się przejmować rokowania są dobre. Rozglądaj się dookoła, może to właśnie ON stoi obok i czeka chcąć postawić Ci drinka. A Ty znów z chińskimi klapkami na oczach rozglądasz się tam gdzie nie trzeba. Nic się nie uczysz.

Głowa do góry, nie przegap- jak ostatnio kilka razy z rzędu- swojej szansy, a los na pewno uśmiechnie się do Ciebie. Bądź czujna jak ważka w letnie popołudnie, nie tylko Ty szukasz swojej drugiej bliźniaczo- bratniej połówki.

A i pamiętaj, do szczęścia nie zawsze potrzebny jest akt ślubu!
Zobacz więcej >

POPIEPRZONY EMOCJONALNO- SEKSUALNY TRÓJKĄT W AMBER GAIL MCHUGH.

 Krążą jak sępy nad ofiarą. Przyglądają się, są blisko, każdy ruch, każdy gest wywołuje podniecenie. Wszystko co z nią związane, kończy się na nieujarzmionych fantazjach erotycznych i ogromnym pociągu seksualnym. Ona dla nich to stan duszy i umysłu, oni dla niej są miłością życia. Zwariowany układ, czy miłość z której nie można zrezygnować pomimo walki z własnym sumieniem i moralnością?

Kochać dwóch facetów na raz równie mocno, znajdzie się kilka takich przypadków (bab podobno na naszej planecie jest więcej, więc i incydentów sporo, a że bierzemy to co daje nam życie w sposób bardzo emocjonalny, zdarzają się odchyły i już  nie zaskakują), ale kochać najlepszych przyjaciół to już całkiem inna bajka. Bajka, gdzie główną rolę odgrywają wyrzuty sumienia nie łatwe do poskromienia i choć umysł mówi jedno i staje w komitywie z rozsądkiem, to serce jest szalone i nie zna granic. A co z dzieleniem się kobietą? Dla większości facetów jest to ujma na honorze, hańba i największe upokorzenie, ale nie dla tych dwóch. Jak nazwać świadome oddawanie swojej ukochanej w ręce najlepszego przyjaciela?

Toksyną.

To wokół indywidualnej, a potem wspólnej traumy skupia się cała akcja w 'Amber' Gail McHugh. Trucizna, która paruje z każdego i dostaje się w ich nozdrza, doprowadza do hipnozy w którą popadają. Bohaterowie są na wiecznym haju, niepohamowanym głodzie, odurzeni seksem, w ciągu uzależnienia od narkotyku jakim stali się dla siebie. Nadają się na odwyk, niszczą i uszczęśliwiają się nawzajem. Przyciągają się, a za chwilę odpychają, po to by chcieć siebie jeszcze bardziej, jeszcze więcej. Prawdziwy emocjonalny skok na bungee, który już na samą myśl podnosi poziom adrenaliny.

Jednym tchem, w ciągu dwóch wieczorów z huśtawką fascynacji i przedawkowania jednocześnie- czytałam, czytałam i nagle koniec, oczywiście za szybko! Chce więcej, chce jak najprędzej, bo skonam.

Popieprzony emocjonalno-seksualny trójkąt! Wciąga i to jak.

Zobacz więcej >

Plebiscyt na Książkę Roku 2015 już ruszył! Jaka jest Twoja ulubiona lektura?



Największy plebiscyt dla czytelników w Polsce startuje już 1 lutego. Prawie 3 miliony internautów wybierze Książki Roku 2015. Głosowanie odbędzie się za pośrednictwem lubimyczytać.pl – najpopularniejszego serwisu dla miłośników książek.

O miano Książki Roku będzie ubiegać się blisko 200 dzieł z 63 wydawnictw. Wśród nominowanych znajdują się książki polskich i zagranicznych autorów wydane w minionym roku w Polsce m.in.: Michaela Houellebecqa, Harukiego Murakamiego, Stephena Kinga czy Katarzyny Bondy. Zwycięzców poznamy pod koniec lutego. Aby oddać głos należy wejść na stronę www.ksiazkaroku.pl.

Książka Roku zostanie przyznana w 10 kategoriach, m.in.: literatura piękna, literatura faktu czy kryminał. Na podstawie głosów i ocen użytkowników największego serwisu społecznościowego dla polskich czytelników – lubimyczytać.pl. Organizowany po raz pierwszy plebiscyt, już w chwili startu, jest największym głosowaniem dla czytelników w Polsce.

Do tej pory społeczność portalu wystawiła już milion recenzji i oceniła 11 milionów książek. Codziennie serwis lubimyczytać.pl odwiedza blisko pół miliona osób. Prawie 3 miliony użytkowników miesięcznie tworzy prywatne rankingi najlepszych książek wydawanych w Polsce.

Serwis lubimyczytać.pl udowadnia, że w Polsce istnieje naprawdę duża liczba stałych czytelników. Codziennie dyskutują, komentują aktualności ze świata książki, przeczesują imponującą bazę uzupełniając swoje internetowe biblioteczki, piszą recenzje, śledzą nowości wydawnicze, a przede wszystkim pochłaniają i kupują książki. Teraz po raz pierwszy będą mieli okazję wybrać Książkę Roku.

Plebiscyt Książka Roku portalu lubimyczytać.pl
głosowanie 1-28 lutego 2016 roku
ksiazkaroku.pl

Zobacz więcej >

GORZKO- SŁODKIE OBLICZE SŁAWY W ONA&ON MARCA LEVY'EGO




Jako dziecko każdy z nas choć raz marzył o tym, żeby być sławnym. Blaski fleszy, czerwony dywan, autografy, ciuchy od najlepszych projektantów, a przede wszystkim pieniądze, to pobudza wyobraźnię nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Sława to obiekt pożądania wielu, jednak nie dla wszystkich osiągalny. Ile można zyskać, a ile stracić dzięki sławie? Gdzie przebiega granica pomiędzy tym na co mogę sobie pozwolić, a tym, na co mam ochotę? 

Zmiany są dobre, więc i sława nie jest zła. Bo co złego w tym, że Twoja twarz jest na każdym billboardzie i rozkładówce taniej gazety?  Biegasz od telewizji do telewizji, udzielasz wywiadów, pozujesz do zdjęć, uśmiechasz się, czerpiesz z tych przysłowiowych pięciu minut jak najwięcej. Jesteś już na szczycie, jesteś dla innych. Wszystko pięknie ładnie, ale kiedyś przychodzi moment, gdy chcesz zostać sam, a sława odbija Ci się gorzkim smakiem.

Mia i Paul poznali się przez internetowy portal randkowy. Ona- znana aktorka, szukająca spokojnej przystani, dzięki, której będzie mogła zdystansować się do swojego szalonego życia oraz uporać się z bałaganem w sferze uczuciowej. On- autor książek odnoszących coraz większe sukcesy, niewierzący w siebie, bojący się ludzi i ich opinii na temat swojej twórczości.

Ta historia nie jest bajką, jest prawdziwym życiem pozbawionym prywatności, którą docenia się dopiero wtedy, gdy nie można jej mieć. Ona by choć na chwilę powrócić do normalnego życia ukrywa swoją tożsamość nie tylko przed całym Paryżem, ale przede wszystkim przed nim. Związek oparty na kłamstwach lekiem na złamane serce?

Świat za blaskiem fleszy o prowansalskim zapachu ziół, uświadamia, że nie warto być rozpoznawalnym, mimo wszystko...

Paryska wersja 'Notting Hill'' zaserwowana przez Marca Levy'ego, mimo banalnego tytułu jest jedną z najlepiej sprzedających się książek we Francji w 2015 roku. Nowość autora słynnego z 'Jak w niebie', nie mogłaby być wydana bez szumu. Klimaty dobrze znane, tak samo przyjemne jak wcześniej. Autor wypuścił spod klawiatury, babskie czytadło o cenie jaką trzeba ponieść za sławę. Temat, wielu z  nas nie znany, dlatego poczytny-mimo tego, że książek o takiej problematyce wiele na rynku, warto po nią sięgnąć chociażby ze względu na paryską scenerię. To właśnie ona dodaje uroku całej tej historii i pozwala wykrzesać z niej oryginalność.

Jestem na tak, bo polubiłam bohatera. Jego mrukowatość, zabawny brak ogarnięcia w sytuacjach stresowych, prostota oraz ciepło serca w tęsknocie za bliskością drugiej osoby, kwalifikuje go do mojego rankingu ciekawych bohaterów, który prowadzę od jakiegoś czasu. Jeśli mogłabym z nim porozmawiać o jego twórczości, zrobiłabym to z wielką przyjemnością. 
Zobacz więcej >

KAWALĄTEK TATR W DOMOWYM ZACISZU- SZTUKI PIĘKNE POD TATRAMI TERESY JABŁOŃSKIEJ

To, że kocham Tatry nie da się ukryć, to, że jestem tam co roku można zauważyć na zdjęciach, a to jaką przyjemność sprawiło mi odebranie przesyłki z albumem 'Sztuki piękne pod Tatrami' Teresy Jabłońskiej zaraz Wam opowiem.

Ogromna, ciężka, prawie 500 stronicowa księga ląduje w moich łapkach. Pięknie wydana, na papierze kredowym robi wielkie wrażenie- ale to tylko zewnętrzność. To co znajduje się w środku dla koneserów sztuki oraz miłośników Tatr stanie się wyborowym prezentem od autorki! Dzieła malarzy, którzy odkrywają Tatry przedstawiają moje ukochane góry w różnych porach roku, w pogodnym i pochmurnym obliczu, ale także wtedy, kiedy w góry nie wolno się wybierać. Czy śnieg, czy słońce, dla polskich Tatr nie ma to znaczenia, nie ważne jaka byłaby pogoda, warto je malować, fotografować, po prostu tam być!

Nie tylko widoki wywarły na mnie ogromne wrażenie, poza nimi zachwycałam się fotografiami z Zakopanego z roku 1800 autorstwa Awita Szuberta czy Hermanna Vogela. Cudowne ujęcia powodujące zadumę i podróż do przeszłości w miejsca, które bardzo dobrze znam. Przepiękne wille projektu Witkiewicza ( który miał swoją drewnianą koncepcję na architekturę Polski) w tym momencie cieszą moje oko, a odwiedzając Zakopane na pewno wybiorę się do Muzeum Stylu Zakopiańskiego, w którym o dziwo jeszcze nie byłam.

Nie znam się na sztuce i patrzę na ten album oczami przeciętnego Kowalskiego. Jestem zachwycona tym, jak można w przepiękny sposób opisać i pokazać to co na Podhalu jest najpiękniejsze- góry i kulturę, które inspirują, wywołują zachwyt i cieszą ogromnie cieszą. Idealny prezent dla kogoś, kto kocha wyjścia na szlak, sztukę i lubi książki, które nie tylko zachwycają okładką.





Więcej informacji oraz  zdjęć znajdziesz na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Zobacz więcej >

O namiętności! Recenzja: PULSE Gail McHugh


Miłość czasami potrafi być trudna, przerażająca, momentami tak toksyczna, że człowiek pod jej wpływem jest gotowy na poświęcenie o którym nigdy by nie śnił. Wiadomo, nie każda miłość doprowadza przecież do skrajności, bądź co bądź te wyjątki dostarczają emocji. W 'Pulsie' Gail Mchugh mamy do czynienia z uczuciem, które na pierwszy rzut oka wydaje się prawdziwe i do końca życia, a z drugiej niszczy jak nalot bombowy.

Na ruszcie ląduje kolejny romans o zabarwieniu erotycznym. Coś w stylu 'fenomenalnego' Greya, a jednak tylko coś w stylu. Bohaterowie bardziej charyzmatyczni, wulgarni i dojrzali. Mimo, że w scen łóżkowych jest naprawdę sporo to całość ma sens i porusza dość ważne kwestie życiowe. Nie jest landrynkowo, skrajnego mezaliansu też nie spotkamy. Za to natkniemy się na demoniczny trójkąt miłosny, który jest nowością w tego typu powieściach. Kontynuacja warta uwagi, nawet jeśli ominiecie pierwszą część 'Collide' bardzo łatwo się odnajdziecie i od razu załapiecie o co w tym wszystkim chodzi (ja zaczęłam od pupy strony, ale pierwszą część już nadrobiłam, grzechy wybaczone.)

Namiętnie, gorąco, temperamentnie w tych trzech słowach można określić przebój, który nie omieszkał znaleźć się na listach bestsellerów. Serca czytelniczek podbite, jest sukces.  Nie przegapcie w księgarniach. Akcjakultura.pl POLECA!
Zobacz więcej >

Wyznania Randkowiczki Rosy Ewards czyli poradnik internetowego randkowania.


Jeszcze do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, że dzięki pracy kciuka w prawo i lewo w pewnej randkowej aplikacji można znaleźć miłość życia. Czy właśnie o to chodzi żeby dać się zjeść dzisiejszej nowoczesności? Młodsza, świeższa wersja Bridget Jones nadchodzi! Wyznania Randkowiczki Rosy Ewards podbijają serca czytelniczek z całego świata. Czy moje tez zostało podbite? Oczywiście!

Kto chodził na randki internetowe ten dobrze wie jakie zasady panują w sieci i czym trzeba się kierować, aby nie wpakować się w tarapaty. Podświadomie większość z nas zdaje sobie sprawę z zagrożenia czy rozczarowania, a jednak dajemy się ponieść emocjom na tyle by stracić rozum, dobrze o tym przekonała się Rosy- główna bohaterka książki.

Każda jej randka jest inna, każdy facet dostarcza wiele emocji, a gdy już sprawy z mężczyznami wydaja się ułożone, pojawiają się komplikacje, które doprowadzają do niezłego zamieszania. Wszystko co przeżywa główna bohaterka jest życiowe, prawdziwe, a Rosy to kumpela za płota z którą śmiało można umówić się na kawę.

Powieść czyta się naprawdę z wielka przyjemnością. Napisana jest w humorystycznie, a lekkie pióro powoduje mile wspomnienia. Chce kontynuować znajomość z główną bohaterką, bo dostarcza ogrom energii, która potrzebna jest na jesienne wieczory.

Dawno nie czytałam tak dobrej książki, która ukazuje randki internetowe jako zabawę, a jednocześnie jako zagrożenie płynące prosto z sieci. Warto zagłębić się w świat smartfonów, kolorowych wyretuszowanych zdjęć- w świat, który jest nam znany, a jednak momentami obcy.



Zobacz więcej >

RECENZJA: Bądź Chic Émilie Albertini oraz Anne Humbert


Znów stoisz przed szafą i nie masz w co się ubrać? Zastanawiasz się co na siebie włożyć by czuć się wygodnie, a zarazem modnie? Mam coś świetnego dla Ciebie, coś co rozwiąże wszystkie Twoje modowe wątpliwości. Już w październiku do księgarń trafi vandemecum kobiecej szafy czyli "Badź Chic"Émilie Albertini oraz Anne Humbert.

Kobieco, modnie, wyjątkowo w tych kilku słowach można zawrzeć całą istotę nowości Wydawnictwa Literackiego.
Dzięki tej pozycji każde zawachanie dotycząca codziennego dobierania stroju znika, a my zyskujemy czas, który traciłyśmy stojąc i tempo patrząc się w czeluści szafy. Książka to nie tylko żelazne zasady dobierania garderoby, ale również nawiązania do historii mody. Wciąga i to cholernie! Dawno nie czytałam tak dobrego poradnika, który łączy ponadczasowość z tym co jest całkowicie nowe.

Spojrzenie autorek na to, co dla kobiet jest najważniejsze to strzał w dziesiątkę! Bądź Chic stało się dla mnie książką, która musi być zawsze w zasięgu mojej ręki. Autorki nauczyły mnie minimalizmu i kupowania tylko tego co jest naprawdę potrzebne. Teraz wiem na co mam uważać by nie zmarnować pieniędzy. Nie ukrywam, że czasami zdarzało mi się wtopić kasę, teraz wiem jak tego uniknąć. Rewelacja.

Nie zastanawiaj się dłużej , ta pozycja jest obowiązkowa w Twojej kolekcji książek. Nie zwlekaj, a nie pożałujesz. Warto.
Zobacz więcej >

Masochizm czy uczta czytelnicza? Nowy Grey E. L James już w domach Polek!


Stało się E. L James wydała na świat swoje stare, nowe dziecko- nie uciekniecie Grey łypa na Was jednym okiem z każdej witryny księgarni i czeka na uległość płci pięknej. Dla fanów trylogii o Christianie i Anastasii jest hipnotyzująco- czy tak samo dla mnie, tej, która nie dała się poderwać Greyowi?

Zapowiedź brzmiała imponująco- poznanie myśli Christiana to coś, czego brakowało w całej trylogii 50 Shades of Grey. Rozszyfrowanie pokręconego umysłu najbardziej pożądanego mężczyzny dzisiejszych bestsellerów, mogłyby być niezłą zabawą. Jego tajemniczość wiele czytelniczek wprowadzała w konsternację, a to wiążę się  z ogromem uczuć wysyłanych pod adresem nieodgadnionego Szarego. Ochów i achów nie brakowało, a moje niepochlebne posty na temat E.L James spotkały się z ogromnym hejtem. Przecież krytyka czegoś co wprowadza do domów Polek świeżość, urozmaicenie w łóżku, wybujałe wyobrażenie o swoim partnerze nie jest dopuszczalna, broń Boże to zakłócać.

I tak ja walczyłam bez owocnie z hejtem, a kobiety wyczekiwały kolejnej dawki seksualnych bodźców.

Miało być z pierdolnięciem... Oczekiwałam  naprawdę czegoś uzupełniającego trylogię, czegoś co będzie lawirować między niewyjaśnionymi wątkami, niedopowiedzeniami oraz stanie się elementarzem zrozumienia toku myślenie najsłynniejszego biznesmena Stanów Zjednoczonych. Dostajemy ładnie oprawioną komerchę naszpikowaną znanymi nam tekstami. Może kopiuj wklej to zbyt duże słowo, bo teksty zostały lekko zmienione, ale nie jestem w stanie stwierdzić ile w tym roboty ludzi od przekładu. Po angielsku czytać nie będę. Autorka gdyby postarała się mogłaby stworzyć coś co przestałoby kojarzyć się z infantylną wewnętrzną boginią oraz wiecznym przygryzaniem wargi. Fakt James zbudowała nowe wątki, które wyjaśniają zachowania Christiana, ale są one nudne, bezbarwne i mało rozbudowane. Grey bez dwóch zdań to skomplikowany facet z problemami psychicznym, więc i ta część powinna być complicated.

Co do seksu...'Grey' jest nadal bardzo babskim spojrzeniem na sprawy sypialniane.  Koleś za dużo myśli, za dużo analizuje podczas stosunku, aż do porzygu. Powtórzenia gonią powtórzenia, brak oryginalności to znak James i jej wydawców. Znika rozczulania się nad kolorem oczu Christiana i wybryków boginii w zamian otrzymujemy pakiet 'maleńkiej i fiutkowskiego'. Dialogi między dwojgiem dorosłych ludzi kończą się na potakiwaniu i pomrukiwaniu- są przewidywalne jak frekwencja ostatniego referendum. Brawo Ameryko, brawo.

Masochizm bez dwóch zdań. Zwątpiłam, nie czytam dalej, nie mogę, choć bardzo chciałam. Stwierdzam, że 'Grey' jest jeszcze niższych lotów niż trylogia. Jestem bardziej wyrozumiała w kwestii infantylności Steel niż w stosunku do płytkich tekstów Greya, które oczywiście są jedną z niewielu nowości znajdującej się w czwartej odsłonie.


Zobacz więcej >

ZASTANAWIAŁEŚ SIĘ ILE CZASU CODZIENNIE TRACISZ NA NARZEKANIE?



Godzina 5:30- zwykły dzień tygodnia, dzień pracy. Dzwoni budzik, jak w szale przebudzasz się, ustawiasz drzemkę, no dobra jeszcze 10 minut- szaleństwo. Nie zdążasz zamknąć oczu, a już musisz wstać- zgroza. Słowa niecenzuralne sypią się jak kartofle z dziurawego wora, a Ty znów musisz iść do roboty. 5 minut narzekania z rana jak śmietana, pobiadolić trzeba.

Kawę pijesz, albo i nie, bo nie zdążysz. Trzeba wybrać, mycie włosów czy mała czarna- selekcja trudna. Bez dawki kofeiny popylasz do samochodu, autobusu, pech chciał, że deptasz w psią kupę. Cholera jasna! 15 minut z głowy. Oczywiście całą drogę zastanawiasz się dlaczego akurat dziś musisz mieć takiego pecha.


Wchodzisz do firmy, wpisujesz się na listę obecności, odpalasz listę zadań i już z samego rana widzisz, że dziś czekają Cię nadgodziny. Zero pozytywnego myślenia, stajesz się drażliwy. Oj tracisz czas i energię. Nie dobrze, a gdzie tam do końca szychty.


W końcu upragniona przerwa na śniadanie. Kawa- o niczym innym nie myślisz. Skupić się ciężko, pogodzić z nadgodzinami jeszcze bardziej, a na domiar złego Pani Halinka szturcha Cię mopem i na ulubionej białej koszuli pojawia się ogromna plama nie do sprania. Niech ten dzień się już kończy!- wykrzykujesz w duchu.


W poplamionej koszuli kończysz robotę, wracasz do domu, zjadasz coś na szybko, bo oczywiście znów nie masz siły na zakupy i porządny obiad. Chcesz odpocząć, no pewnie, nie odpoczniesz, zapomniałeś, że sąsiad spod 5 zaczął wczoraj remont i napierdziela od rana młotem pnematycznym. Szklanki trzęsą się witrynie, a Twój mózg wibruje w akompaniamencie pulsacyjnych wywiertów łazienkowych Kowalskiego. Żyć nie umierać. Pod nosem wymrukujesz obelgi na sąsiada i obiecujesz, że przy najbliższym własnym remoncie odwdzięczysz się i dasz im jeszcze bardziej popalić. Zemsta będzie słodka jak pomarańcze w grudniu.


Włączasz telewizor, polityka, wyłączasz, bo słuchać bajek Ci się nie chce.
Ostatnie godziny przed pójściem do łóżka lecą jak deszcz z rynny, i choć już nic się nie dzieje, co mogłoby powodować narzekanie, zastanawiasz się czy kolejny dzień, oszczędzi Cię choć trochę i przynajmniej pozwoli Ci pouśmiechać się do ludzi. Nadzieje masz, a co Cię czeka nie do końca zależy tylko od Ciebie.


Od Ciebie zależy to z jakim nastawieniem wstaniesz i czy ustrojstwa, które gdzieś za rogiem będą przyczajone jak sąsiadka za firanką popsują Ci dzień.
Zastanów się czy chcesz zmarnować swój czas na marudzenie. To Ty jesteś królem swojego nastawienia, jeśli je zmienisz nawet najgorszy dzień może stać się dniem wyjątkowo pozytywnym, ze śmiechem opowiadanym innym.


Zobacz więcej >

RECENZJA: WYTWÓRNIA SMAKOWITYCH LODÓW VIVIEN ABBY CLEMENTS

Wraz z przybyciem wiosny, wszystkie sezonowe lodziarnie przygotowują się do otwarcia. Lato bez lodów, nie ma mowy! Za oknem świetna pogoda, a w przepysznie słoneczne klimaty wprowadza nas Abby Clements z powieścią Wytwórnia Smakowitych Lodów Vivien.

Po krótce. Imogen i Anna otrzymują w spadku po babci lodziarnię. Życie każdej z nich zmienia się nie do poznania. Ile będą w stanie poświęcić by zająć się starą lodziarnią, która już od dawna nie przynosi zysków? Czy uda im się podnieść stary lokal na nogi?

Dynamiczna, radosna, sympatyczna i jakże rodzinna powieść jest tym czego szukasz jeśli lubisz lekkie historie o trudach wyborów. Bohaterki w realistyczny sposób pokazują jak ciężko jest osiągnąć cel. Często nie wystarczą same chęci, czasem trzeba zainwestować coś więcej. Oczywiście miłości nie zabraknie, a raczej odszukiwania siebie w związkach, które już nie mają sensu. Doświadczycie pogoni za czymś całkowicie nowym, czymś czego od dawna brakowało bohaterkom.

Historia wyjątkowa, w smakowity sposób porwie serca wielu kobiet, nie tylko tych, które kochają kulinaria! Nie ma się co zastanawiać Lody od Vivien są najlepsze na świecie, czytając przekonacie się, to nic trudnego.


Zobacz więcej >

KIEDY EROTYK GONI EROTYK- PRZEDPREMIEROWO RECENZJA BARW MIŁOŚCI K. TAYLOR


Zdaję sobie sprawę, że pewnie Was nudzę, ale znów na moim blogu będziecie mogli przeczytać o kolejnym erotyku, rodem 50 twarzy Greya, który ukaże się w księgarniach 8 kwietnia. Mowa tu o 'Barwach miłości' Kathryn Taylor- lekturze erotycznej i nie da się ukryć pisanej przez autorkę w trakcie fascynacji Greyem.

Kiedy zaproponowano mi przeczytanie ów powieści, podeszłam do tego sceptycznie. Zaczytywanie się w miłosne ekscesy przejadło mi się, ale stwierdziłam, że znów zaryzykuję. Zaczynałam w ostatnim czasie wiele książek i żadnej nie potrafiłam skończyć. Z doświadczenia wiem, że przez nie trudną fabułę, przechodzi się lekko i mimo wielu ale można dotrwać do końca. W tym przypadku też tak było.

Barwy miłości pod wieloma względami nie różnią się od 50 twarzy Greya, Dotyku Crossa czy Pięknego Drania- w końcu są stworzone typowo dla fanek gatunku. Jednakże, jest jedna zasadnicza różnica, która działa na korzyść autorki- dopiero po 100 stronach serwowane są nam sceny seksu, nie ma ich już w pierwszych rozdziałach książki. Taylor stara się budować fabułę nie tylko opartą na miłosnych uniesieniach. Oczywiście znów mamy do czynienia z bogatym szefem i naiwnie zakochaną studentką w trakcie praktyk, fakt, że mogłam trochę bardziej poznać główne postacie nie tylko w łóżku, uznaję za pozytyw. A i tym razem nie ma BDSM, a pojawia się inna odmiana żądz i fascynacji seksualnych- nie zdradzę szczegółów, ale jest dużo lepiej niż w czerwonym pokoju tortur.

Nie będę krytykować, bo sama wiedziałam z czym będę się mierzyć i świadomie przeczytałam tę książkę. Było miło, lekko i bez większego rozkminiania fabuły. Powieść ma zakończenie otwarte, więc liczę na kontynuację. Z przyjemnością przeczytam jak potoczą się losy Grace i Jonathana. Jeśli moja ciekawość została wzbudzona i chętnie sięgnę po kolejną część tzn, że było całkiem przyzwoicie.

Czy komuś polecę 'Barwy miłości'?

Tak, wszystkim koleżankom, które szukają gorących powieści erotycznych po 50 twarzach Greya oraz tym, które chcą przeczytać coś nie wymagającego i uzależniającego.
Zobacz więcej >

KOBIECYM OKIEM #1- O MĘSKOŚCI, TĘSKNOCIE I RODZINIE W AMERICAN SNIPER


Długo zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam idąc na American Sniper do kina, dramaty wojenne dobrze ogląda się w domu. To chyba najlepsze rozwiązanie, gdy mamy do czynienia z fabułą, która może okazać się bardzo emocjonalna. Z ludźmi na sali różnie bywa, często nie wiedzą po co przychodzą, tym razem też tak było. O tym później...

Oscarowy szum oczywiście spowodował, że podeszłam do tego filmu bardzo poważnie, w końcu 6 nominacji do Oscara- w tym jeden zdobyty- czyni film wartym zainteresowania. Kolejny raz przekonałam się, że to, co wyróżnia Amerykańska Akademia Filmowa, nie zawsze jest idealnie stworzonym obrazem, a często tworem pełnym wad widocznych gołym okiem. Z uznania do książki nie chciałam od pierwszych minut hejtować tego filmu. Bo po co. Niektóre niedociągnięcia dało się zbagatelizować, więc skupiając się na fabule, przyjęłam taktykę oglądania i wyłapywania wartości oraz emocji, które mną szarpnęły.

Refleksji było wiele, bo przecież wojna chwyta w swoje macki nie tylko żołnierzy, ale także ich rodziny. Nie łatwo być żoną mężczyzny będącego na wojnie. Strach, tęsknota, osamotnienie i liczenie dni do powrotu z misji. Dlaczego ludzie dobrowolnie się na to godzą? Może to żądza przeżycia adrenaliny, często zastrzyk gotówki i przekonanie o świecie bez zła, a może walka z własnymi słabościami, patriotyzm oraz chęć- tak jak u Kyle'a -pomocy kolegom na misji. Cierpi nie tylko żołnierz, który później całe swoje życie walczy z własną psychiką, ale także rodzina. Czy dla najbliższych tytuł najlepszego strzelca amerykańskiej armii jest najważniejszy? Z całej tej historii można wywnioskować całkowicie coś innego. Rozmowy przez telefon nie wynagrodzą  nieobecności kogoś, kogo się kocha.


Bradley Cooper- wbrew wszystkim negatywnym opiniom- wcielił się w postać snajpera perfekcyjnie. Metamorfoza imponująca, prawie 20 kg więcej. Oj jest na co popatrzeć. W parze z Sienną Miller stworzyli emocjonalną bombę. Pełna determinacji, pasji i doskonałości gra aktorska wprowadziła niezłe zamieszanie. Nic bardziej na mnie nie działa jak dobrze odegrane emocje i na tym głównie skupiłam w czasie projekcji. Podeszłam do całego szumu po kobiecemu, bo czemu by nie?



Clint Eastwood wiedział bardzo dobrze co robi, tworzył przede wszystkim dla Amerykanów, którzy uważają Kyle'a za ważną personę. Udało mu się. Jednak dla osób nie znających historii biograficznej najlepszego snajpera Stanów Zjednoczonych historia może wydawać się zwyczajna. Ot taki film o amerykańskiej armii. Wpadki oczywiście były. Jakie? Mam nadzieje, że sami wychwycicie.

Słabostki jednak wynagradza świetne zakończenie, gdzie oglądamy archiwalną relację z pogrzebu Chris'a. Pożegnanie Amerykanów z Snajperem wywołuje wzruszenie. Symbolika sama w sobie daje wiele do myślenia. Z jednej strony żegnają nieustraszonego, odważnego żołnierza walczącego w imieniu kraju, z drugiej kogoś, kto zabijał. Każdy ma inne pojęcie bohaterstwa.

Wychodząc z kina nie miałam ochoty z nikim rozmawiać- film zmusił do refleksji. Wszystko byłoby okej, gdyby nie zachowanie dorosłych ludzi siedzących przed nami. Wódka, czipsy i śmiechy- w momentach, kiedy człowiek miał ściśnięte gardło- utwierdza, że czasami nie warto iść do kina na tak poważne historie. Ludzie ogarnijcie się. Miałam ochotę sprzedać im kopa- siedzieli tuż na wysokości moich traperków.

Zobacz więcej >

RECENZJA: PIĘKNY DRAŃ CHRISTINA LAUREN- KOLEJNY EROTYK W STARCIU Z GREYEM.

Wchodzę do spożywczaka- Grey. Jestem w pracy- Grey. Słucham radia- Grey. Siedzę na poczekalni u denstysty- Grey. Wszędzie Grey! Duszę się! Tleeenuuu!

Nowości potrzebuję nowości, świeżej historii z ciekawymi bohaterami, czegoś co nie będzie mnie drażnić i wywoływać furii. Długo zastanawiałam się w jaki erotyk uderzyć, żeby nie nabawić się trwałych zmian w mózgu (zdaniem mężczyzn każdy je powoduje). Wszystkie powieści w tym klimacie, które powstały po Greyu nie należą do literatury wysokim lotów- większość mdła i nijaka, bądź co bądź przekierunkowanie na inną historię jak najbardziej przyda się kobietom.

Przeszukując tu i ówdzie informacje o nowościach gatunku do mych rąk trafiła powieść 'Piękny Drań' Christiny i Lauren. Tym razem dwie baby zabrały się za pisanie. Z jakim skutkiem?

Cóż 'Piękny Drań' to twór na ogół podobny do tego co już istnieje na rynku wydawniczym, niemniej jednak po głębszych analizach intrygujący. Bohaterowie to klucz do sukcesu. Byłabym znów wkurzona gdybym musiała obcować z kimś, kto jest jednowymiarową ciepłą kluchą- w tym przypadku jest całkiem okej, a więc zaoszczędzono moje i tak już zszargane nerwy, dziękuję.

Chloe to zadziorna kobitka, Bennett niezły dupek. Charakterki mają całkiem, całkiem, więc sceny seksu są znośne. Stażystka? Hmm na ogól powinna być szarą myszką, ku zaskoczeniu- nie jest. Chloe należy do kobiet mega intrygujących w eleganckich sukienkach z kartą stałego klienta w najlepszych butikach bieliźniarskich. Nie ma bezpłciowej Any Śmietany, gratki.

Emocji jest wiele- zwierzęce, szybkie numerki w korporacyjnych murach, elektryzujące działanie na siebie, brak wewnętrznej bogini, która fika koziołki, zamiast tego kupa wredoty, która po zakończonej akcji wylewa na łeb kubeł zimnej wody- to punkty, które przeważają na rzecz 'Pięknego Drania' w starciu z Greyem. Szary został powalony na łopatki. Prawda bywa brutalna, a lepsza konkurencja jak najbardziej wskazana.

Wspomnę, że powieść ujęta jest z dwóch perspektyw- jego i jej, choć świat widziany oczami Bennetta jest zbyt emocjonalny i czuć babski pogląd na niektóre sprawy. Brakowało mi tu męskiego podejścia do uczuć i seksu. W końcu faceci nie są zbyt wylewni, a tak choć jeden mógłby pokazać babom jak traktuje się seksualne incydenty.

Tak bardzo potrzebowałam odskoczni od Greya wyskakującego z lodówki. Wszystkim fankom przygryzanej Steelowej wargi polecam kupić 'Pięknego Drania'. Bardzo bym chciała, żeby kobiecy duet utarł nosa E.L James. Zachwycanie się jedną historią na okrągło jest nudne jak przemówienia polityków, warto ochy i achy przenieść na nowy obiekt.

Dziękuję za uwagę ;-)

Zobacz więcej >

JAK POKONAĆ ŚMIERDZĄCE LENISTWO. 5 NIEZAWODNYCH SPOSOBÓW.


Ty Leniuuuuu Śmierdzący!- słyszymy udając, że nie wiemy o co chodzi. Odpoczywać przecież nikt nam nie zabroni. Choć często chcemy zrobić coś innego niż wylegiwanie się na kanapie, niestety dupsko mamy za ciężkie, a plany (jeśli jakiekolwiek są) odkładamy na potem. Tylko ponaglanie, zrzędzenie i paplanie nad głową powoduje, że czar pryska jak bańka mydlana. Może to i dobrze, przecież leżąc z łapskami do góry, nie zdziałamy wiele, a najlepszy czas na robienie sławy nas omija. ;-)

Jakie są najbardziej skuteczne sposoby, na podniesienie czterech liter?

1. Myślenie o kaloriach.
Kiedy leżysz i nic Ci się nie chce, a postawienie nogi na ziemię to największy wysiłek w ciągu dnia, pomyśl, że oponki same się nie spalą. Brak ruchu powoduje pojawianie się wałeczków, które odkryjesz za kilkanaście dni. Pewnie do tego jeszcze zgrzeszyłeś czipsami i coca- colką. Człowieku marny! Podnoś się i zrób to co Ci każą domownicy. Spalisz przynajmniej czipsy i znów będziesz mógł zjeść kolejną paczkę.

2. Stopuj marzenia, bądź menedżerem swoich osiągnięć .
Bujanie w obłokach to nie droga dla człowieka, który chce się pozbyć zielonego leniwego dymku unoszącego się za jego plecami. Lepiej wstać, ogarnąć się i zrobić krok do przodu. Pierwszy zawsze jest ciężki- po wstaniu z łóżka za każdym razem strzyka w kolanie- ale to nic, to on doprowadzi Cie na szczyt. Wszystko co stanie się potem zależy od Ciebie (możesz strzelić sobie selfie i być na topie, albo zrzędzić, że wszystko Cie boli). Słyszę, że kolana strzykają. Wstałeś? Jest progress. W nagrodę założę Ci fanpage na fejsie.

3. Wybierz sobie inne hobby.
Leżing na kanapie nie jest już modny. Pewnie konto na insta posiadasz, jeśli nie to i tak z czasem je założysz. Stań się internetowym celebrytą, hashtagowym królem. Strzelaj sobie fotki w modnych miejscach, z uśmiechniętymi człowiekami, z babcinym jedzeniem, ze słoniem i kaczką dziwaczką. Staniesz się smartfonowym zombie, przynajmniej nie będziesz miał spiochów w kącikach oczu.

4. Wykonaj transparent: Walczę z leniem!
Od razu znajdziesz pseudo psychologów, którzy postarają się wyciągnąć Cie z domu i pokazać jaki aktywny świat jest piękny. Nie opieraj się. Po jakimś czasie, to Ty będziesz propagował czynny, a nie osiadły tryb życia. Era jaskiniowców już dawno za nami. Ludzie teraz więcej mówią, golą się i w bardziej humanitarny sposób zdobywają jedzenie. Co do biegania nic oprócz prostych pleców się nie zmieniło. Dalej gonią tylko z pulsometrem na ręce.

5. Po prostu nie zrzędź. 
Nic nie gadaj, poleż w ciszy. Właśnie przegrałeś walkę z leniem. Moja wina? No ja Cie proszę ;-) Chciałam dobrze, nie wyszło. Taki ze mnie marny ekspert.

Miłego leniwego dnia Potworzaki!




Zobacz więcej >

LEKCJE FRANCUSKIEGO HILARY REYL- KONKURENCJA DLA DIABEŁ UBIERA SIĘ U PRADY.


Paryż w latach 90, mieszkanie w Szóstej Dzielnicy, tym razem nie współczesny Nowy York oraz przechadzki Upper East Side. Mowa o 'Lekcjach francuskiego' Hilary Reyl- powieści nazywanej konkurencją dla słynnego 'Diabeł ubiera się u Prady'. Czy Lauren Weisberger może czuć się zagrożona?

'Lekcje francuskiego' zawierają sporo podobieństw do dobrze znanego nam 'Diabła'. Jest to na pewno kontrowersyjna sprawa, ponieważ dostajemy do rąk coś, co już gdzieś było. Niby powinniśmy być przejedzeni tematem, jednakże tytuł zawiera odrębne wątki, które wprowadzają świeży powiew. Więc co łączy te dwie książki?

U Reyl jako szefową mamy słynną fotografkę Lidię, u Weisberger Mirandę Priestly szefową 'Runaway'. W jednej i drugiej książce pojawiają się młode asystentki, bez większego doświadczenia, skromne i otwarte na wyzwania. Dzięki nim możemy obiektywnie spojrzeć na problem wyzysku i bezwzględnego poświęcenia dla swojego przełożonego. Wspomnę, że poruszamy się w świecie sławnych ludzi, największych marek odzieżowych świata, bogactwa, a przede wszystkim luksusów, które nie są osiągalne dla większości śmiertelników.

Co do różnic, 'Lekcje francuskiego' mają coś czego, 'Diabeł ubiera się u Prady ' nigdy nie będzie miał- romantyczno- historyczne spojrzenie na Europę. Scenerie mamy idealną- Paryż w powieściach, filmach to świetne miejsce na umieszczenie akcji. Croissanty, naleśniki z kasztanami, ostrygi popijane szampanem oraz długie spacery po Ogrodzie Luksemburskim tworzą sentymentalny klimat, którego nie można zabrać stolicy Francji. Reyl przenosi nas w czasie w rok 1989 gdzie możemy- oczami bohaterów- śledzić obalanie muru berlińskiego.

Przeszłość, która dla nas Polaków miała ogromne znaczenie oraz zawiłości polityczne stają się lekcją historii. Oprócz przybliżenia kultury francuzów, możemy być uczestnikami wydarzeń, które miały ogromne znaczenie dla Europy, a widziane są oczami Amerykanów mieszkających we Francji.

Hilary Reyl stwarza zagrożenie dla Weisberger fabułą, która nie tylko skupia się wokół miłosnych zawiłości, despotycznych rządów szefowej oraz toksycznych relacji rodzinnych, ale także wprowadza ducha przeszłości. To właśnie wspomnienia oraz świetny warsztat mogą na rynku wydawniczym wprowadzić nie lada zamieszanie.


Zobacz więcej >

O PRZYJAŹNI MIĘDZYPOKOLENIOWEJ W 'NIECH CI SIĘ SPEŁNIĄ MARZENIA' O'NEAL

Przyjaciele są w naszym życiu bardzo ważni. Bez nich człowiek czuje się samotny, opuszczony i nic nie warty. To dzięki nim możemy więcej. Ich wiara w nas- nawet wtedy, kiedy my sami już zwątpiliśmy- jest bezcenna, wyjątkowa. To przyjaźń jest przepisem na szczęście- tak sugeruje Barbara O'Neal w swojej nowej powieści 'Niech Ci się spełnią marzenia'.

Wcale nie trzeba mieć przyjaciół w swoim wieku. Mogą być nastolatkami, a nawet 90- letnimi dziadkami. Najważniejsze jest zrozumienie, zaufanie, szacunek oraz miłość. Coś jeszcze?

Przynudzam. A tak serio.

Nowa powieść O'Neal jest po prostu REWELACYJNA! Dacie wiarę, nie potrafiłam przestać czytać i ciągle miałam mało(od jakiegoś czasu rzadko mi się to zdarza). Bohaterki są jak dziewczyny z sąsiedztwa: naturalne, optymistyczne, bardzo radosne, zarażające dobrym humorem. Podły zimowy nastrój został zdeptany i opluty. Tak, tak jestem brutalna i źle wychowana, ale to zasługa Smakoszek. To one wprowadziły mnie w świetny humor i doprowadziły do tego, że miałam ochotę posadzić sobie marchewkę w doniczce i pobawić się w ogrodnika (a to już dla mnie wyczyn na miarę maratonu, bo jestem beznadziejna w hodowli zieleniny ;-)).

Całym sercem kibicowałam dziewczynom, a nawet poczułam się piątą Smakoszką. Przez jeden dzień żyłam marzeniami (proszę się nie śmiać ;-)), a potem z powrotem spadłam z trzaskiem na ziemię i obiłam sobie pupcie. Bolało, ale było warto. Pokochałam O'Neal, nie dam na nią powiedzieć złego słowa (pogryzę)- jestem od dziś jej fanką, a co!

Nie będę pisać wywodów na ten temat, jeśli coś jest dobre takie pozostanie. 'Niech Ci się spełnią marzenia' są warte ostatniej złotówki- nawet takiej przeznaczonej na pączusia omnomnomnom.

Trzymajcie się!


Jeśli chcesz być na bieżąco z bredniami na blogu, polub mnie na fejsie. Dzięka!

Zobacz więcej >

NUDZISZ SIĘ? PODSTAW NA ŚWIETNĄ ZABAWĘ Z 'JACKIE CZY MARILYN?' PAMELI KEOGH.

Jesteście zafascynowane stylem retro połączonym z lekką nutką nowoczesności? Czerwona szminka od Chanel, perfumy z najwyższej półki oraz buty od najlepszych projektantów śnią się Wam po nocach? Macie bzika na punkcie oglądania blogów modowych? Marzycie o księciu na białym koniu, który będzie Was obsypywał kosztownościami? Znalazłam dla Was idealny poradnik. ‘Jackie czy Marilyn?' Ponadczasowa lekcja stylu’ Pameli Keogh to pozycja obowiązkowa na półce modowej wariatki.
O co tyle szumu? Przede wszystkim o zbiór biograficznych historii z życia Jackie Kennedy Onasis oraz Marilyn Monroe. Dwóch najbardziej pożądanych kobiet XX wieku. Mam nadzieję, że nie trzeba uświadamiać o kogo chodzi. Toć to byłaby hańba. Było, jest i będzie o nich głośno. Nikt nie jest w stanie zasłonić blasku gwiazd, które swoim zachowaniem oraz wyznawanymi zasadami zawładnęły światem- przez prasę określanym słowami ‘światem celebrytów’. 
Ów poradnik również zawiera wskazówki dotyczące randek, facetów, seksu, urody, wyboru odpowiednich kreacji, ale też plotek, rad dotyczących zdrowego odżywania, przepisów kulinarnych i ciekawostek historycznych. Przewodnik pomoże Wam wykrzesać z siebie Jackie bądź Marilyn w zależności od tego z którą z Pań będziecie się bardziej utożsamiać. Zagłębiając się w sekrety najsławniejszych kobiet, pod koniec książki mimowolnie będziesz wiedzieć czy jesteś opanowaną brunetką czy bujającą w obłokach blondynką. To właśnie cały czar tego tytułu, który sam wybiera sobie dogodne miejsce na regale z książkami.
UWAGA, UWAGA! Świetna zabawa na Ciebie czeka!
Dla mnie przygoda z Jackie i Marilyn była niezwykła. Quizy i porównywania skłoniły mnie do osobistych notatek z których wynikło, że w 70% jestem Jackie w 30% Marilyn.  Naprawdę świetnie się bawiłam w tak wyjątkowych towarzystwie. Na pochwałę również zasługuje piękne wydanie książki. Ilustrowane, na papierze kredowych w twardej oprawie pozwala na odczucie luksusu będącym miłym prezentem od wydawnictwa.

Nie masz na co czekać, jeżeli chcesz troszkę oderwać się od polskiej rzeczywistości, leć do księgarni po ‘Jackie czy Marilyn’. Ja już namiastkę obu pań odkryłam. Teraz Twoja kolej przekonać się, którą z przepięknych amerykanek odnajdziesz w sobie.
Zobacz więcej >

OD KIEDY PORADNIK POZYTYWNEGO MYŚLENIA TO KOMEDIA ROMANTYCZNA?

Temat 'Poradnika pozytywnego myślenia' był często poruszany w 2013 roku. Premiera filmu, Oscary to wiązało się z huczną promocją książki w Polsce. Wróciłam do tematu ponieważ, ostatnio przeglądając ramówkę HBO, napotkałam wpis, oznajmiający, że 'Poradnik' to komedia romantyczna?

Nie wiem jak Wy, ale ani w książce, ani w filmie nie widzę nic z komedii. Może i historia Pata i Tiffany momentami wprowadza w dobry humor, ale nie ma mowy, żebyśmy mówili w tym przypadku, o filmie rodem 'Masz wiadomość' czy 'Pretty Woman'.

Jeśli ktoś nie oglądał filmu, ani nie czytał książki uświadamiam, że 'Poradnik pozytywnego myślenia' to historia przedstawiająca tragedię chorego człowieka, który zmaga się z zaburzeniami psychicznymi. Poznaję dziewczynę, która podobnie jak on jest pokręcona i walczy z duchami przeszłości. W całym obrazie nie widzę, ani odrobiny lekkiego kina na letnie wieczory.

Historia tych dwojga, powinna uświadamiać, że mimo choroby oraz trudności życiowych warto starać się żyć normalnie nie izolując się od świata, a wyznaczone cele osiągać drobnymi kroczkami. Ale przecież momentami jest zabawnie? Może być i cieszę się, że zarazem Matthew Quick jak i David O. Rusell o to zadbali. To jeszcze nie świadczy o tym, że mamy do czynienia z komedią- powtarzam- romantyczną.

Oczywiście wątek miłosny znajdziemy, ale nie przytłacza on całości i głównej istoty fabuły. Jest on ważny, tak samo jak determinacja, walka o lepsze jutro i wspólnie przez głównych bohaterów pielęgnowana pasja. Emocji dużo, wartości jeszcze więcej.

Oburzyłam się, bo uwielbiam 'Poradnik pozytywnego myślenia', jest to dla mnie ciekawie przedstawiona opowieść, której nie powinno wrzucać się do jednego wora z filmami oraz powieściami, które- nie ujmując nikomu- swą prostotą rozśmieszają do łez. Matthew Quick poruszył ciężki temat, który tak naprawdę, jest bliski każdemu, a jednak daleki. Na talerzu dostajemy historię, będącą dla nas motywatorem do dalszego działania- historię, która uczy nas doceniać to co mamy.

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu, polub mnie na fejsie. Dziękuję!

Zobacz więcej >

CZY SZCZEROŚĆ SIĘ OPŁACA?

Jest po północy, posta pewnie zobaczycie dopiero jutro. Nie mogę spać. Piszę. Czy mam dziś wenę? Nie bardzo. Może to wynika z nostalgii jaka mnie dopadła. Cóż czasem trzeba rozkminić pewne sprawy, kosztem snu. W sumie to jestem chora i powinnam już dawno chrapać, termofor mnie grzeje, więc siedzę na kompie. Co to blogowanie robi z człowiekiem? Nie ogarniam.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym czy warto być szczerym w wyrażaniu swoich opinii nie tylko publicznie w internecie, ale też na co dzień do kolegów w pracy, rodziny czy znajomych. Są sytuacje w życiu, gdzie zostajemy postawieni pod ścianą.

Co wtedy robimy? Jeśli dotyczy to rodziny, podkulamy ogon tłumacząc, że jakoś to będzie, że druga osoba się domyśli- nie domyśli się. Stawiajmy na szczerość, szczerość i jeszcze raz szczerość- bez niej związki się rozpadają, małżeństwa rozwodzą, a zbudowanie trwalszych relacji graniczy z cudem.

Jeśli twój partner nie umył się, POWIEDZ MU O TYM.

Jeśli nie podoba Ci się jego bałagan, POWIEDZ MU O TYM

Jeśli rani Cie jego zachowanie, POWIEDZ MU O TYM.

Jeśli sprawy łóżkowe są do bani, ROMAWIAJCIE.

W rodzinie nie powinno być żadnych barier! Szczerość to wyznacznik przyszłościowego rozwóju Waszych relacji.

A co ze szczerością w kontekście znajomych? Bywa różnie. Na ogół nie lubimy otwartości. Prawda boli okrutnie. Nie napisałam nic odkrywczego, wiem, każdy z nas wielokrotnie gdzieś to przerabiał. Chwalimy, mimo, że nam się coś nie podoba. Śmiejemy się z żartów, mimo, że nie są śmieszne. Odmawiamy spotkania tłumacząc, że coś tam coś tam- kłamiemy. Dlaczego tak trudno nam powiedzieć prawdę? Ludzie na ogół są zakompleksieni, żyjemy w takich czasach, gdzie ciężko nie mieć kompleksów- każdy je ma, tylko różnie do tego podchodzi. Najgorzej gdy obracamy się w towarzystwie gdzie przebywa dużo nadętych balonów. Wtedy trzeba ugryźć się w język, bo szczerość nie popłaci, a skutek będzie odwrotny od zamierzonego. I co z tego, że odpowiemy prawdą na zadane pytanie, jak wielokrotnie ktoś chce usłyszeć to co chce.

Szczere osoby lubi się mniej prawda? Prawda! A przecież człowiek to nie zupa pomidorowa, wcale nie trzeba go lubić, bo nie trzeba. Powinno nam to dyndać, ale nie do końca tak jest. Przychodzą momenty, że walimy się w czajnik ( czytaj głowę ) i zdajemy sobie sprawę, że może jednak nie było warto. Tak przecież nie może być. Ludzie powinni uczyć się przyjmować krytykę na klatę. Nie ma co hodować w swoim otoczeniu człowieków, którzy lubią żyć w zakłamanej rzeczywistości. To wprowadza zamęt i dwulicowość. Nie minie kilka chwil, a prawda i tak wyjdzie na jaw, ale za plecami. Nie tędy droga.

A jak to jest w pracy? Najczęściej wybieramy opcje pośrednią. Wyrażamy swoją opinię, ale nie jest ona do końca konstruktywna. W wielu przypadkach po prostu boimy się przyznać do tego, że mamy całkiem inne zdanie niż nasz przełożony. Wiadomo to zależy od tego jaki mamy układ z szefem. Jeżeli jest to zadufany w sobie tyran, to mamy pozamiatane. Coraz częściej spotykam się z tym, że w pracy każdy ma prawo do opinii, nie zależnie czy jest pozytywna czy negatywna. Kiedy boimy się ją wyrazić publicznie możemy anonimowo. Sposobów na taką komunikację jest wiele i coraz więcej firm na to stawia, bynajmniej w moim otoczeniu. Budzi to pozytywne emocje wśród pracowników, bo przecież chodzi o to by budować relacje w firmie oparte na szczerej wymianie zdań.

W całym tym moim wywodzie nie paplam tylko o szczerości, ale i dystansie do siebie- jeśli idą w parze będziemy potrafili być prawdziwi, a tym samym przyjąć krytykę na klatę i jeszcze śmiać się z samego siebie. Psycholog ze mnie marny, ale uwielbiam ludzi, którzy potrafią żartować ze swoich wad- w towarzystwie oczyszczają atmosferę, nawet taką, która jest gęsta i śmierdzi.

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu, polub mnie na fejsie. Dziękuję!

Zobacz więcej >
akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka