RECENZJA: Szczęśliwa Ziemia Łukasz Orbitowski

Młodość równa się marzenia. Mając naście lat, wielu z nas uważa, że kiedyś podbije cały świat. Znajdzie rewelacyjną pracę, wybuduję ogromny dom i w spokoju oraz dostatku dożyje starości. To są cele naturalne, egzystencjalne i pełne nadziei. Jest również część ludzi posiadająca marzenia irracjonalne, dla których muszą poświęcić wiele, a czasem nawet wszystko. Po trupach do celu? Nie zawsze się sprawdza, często przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.



I tak właśnie przenosimy się do świata stworzonego przez Łukasza Orbitowskiego. ‘Szczęśliwa Ziemia’ pozwala nam wkroczyć do miejscowości Rykusmyku, położonej w okolicy Legnicy. Zaczynamy patrzeć na rzeczywistość oczami Sikorki, Sedesa, Blekoty Trombka, DJ Krzywdy. Młodzi, gniewni, zdolni, nie zbyt dojrzali, po części naiwni. Łączy ich przyjaźń, będąca filarem ich marzeń. Nierozłączni? Jeszcze nie wiedzą, że ciekawość, która prowadzi ich w stronę opuszczonego zamku, na zawsze zmieni ich podejście do życia, a przede wszystkim do ich samych.

Łukasz Orbitowski stworzył powieść odzwierciedlającą zarówno życie młodzieńcze zmieniające się z upływem lat, w dojrzałe, pełne odpowiedzialności egzystowanie. Polska rzeczywistość z czasów PRL-u idealnie wprowadza klimat tamtych pamiętnych zdarzeń, a czytelnicy, którzy wychowywali się w przedziale lat 80-90 będą mieli możliwości porównywania swoich wspomnień, ze wspomnieniami bohaterów. Oczywiście muszę napomknąć, że czeka nas wycieczka po Warszawie, Krakowie a nawet Kopenhadze. Akcja dynamiczna z wieloma zawiłościami.

Jeśli chodzi o bohaterów, jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona. Szara polska rzeczywistość kształtuje ich charaktery, dzięki temu  zostają głęboko w pamięci czytelnika. Co przyniosło im życie?  Kim są teraz ? Te pytania pozostawię bez odpowiedzi.

Jakie odczucia mi towarzyszyły w trakcie czytania? Do szpiku kości odczuwałam rzeczywistość bohaterów.  Szara, pusta, bez perspektyw, momentami, aż za bardzo przypominająca naszą codzienność. W dzisiejszych czasach bardzo ciężko żyć marzeniami. Realne myślenie pozwala na osiągniecie jakiegokolwiek sukcesu. Żyjący marzeniami, bujający w obłokach są zepchnięci na margines.  Życie równa się walka, naturalistyczna walka, bez różowych okularów.

Co zawdzięczam Orbitowskiemu? Przede wszystkim magiczny, a zarazem przenikliwie prawdziwy obraz życia zarówno naiwnie młodzieńczego, jak z upływem lat dojrzałego. Powieść to twór wyjątkowy, zaszczepiający w czytelniku niepokój, grozę, realizm oraz troski i pragnienia.

Pamiętajcie, że czasem marzeń nie warto wypowiadać na głos.  

2 komentarze :

  1. Pewnie niedługo przeczytamy. Recenzja zaciekawiła nas i zachęciła do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Narobiłaś mi na nią apetytu i cieszę się, że mam ją na półce

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka