RECENZJA: MARK HELPRIN ZIMOWA OPOWIEŚĆ

Mark Helprin po trzydziestu latach od wydania ‘Zimowej opowieści’, podbija polski rynek czytelniczy. Ponad 700 stron powieści- nakładem Wydawnictwa Otwartego- od 17 lutego gości na półkach większości księgarń w naszym kraju. Nie tylko powieść robi furorę. W kinach pojawił się film o tym samym tytule, który ściąga tłumy ciekawskich, pragnących poznać adaptację. O co chodzi w całym tym szale zimowych emocji?

Mark Helprin po trzydziestu latach od wydania ‘Zimowej opowieści’, podbija polski rynek czytelniczy. Ponad 700 stron powieści- nakładem Wydawnictwa Otwartego- od 17 lutego gości na półkach większości księgarń w naszym kraju. Nie tylko powieść robi furorę. W kinach pojawił się film o tym samym tytule, który ściąga tłumy ciekawskich, pragnących poznać adaptację. O co chodzi w całym tym szale zimowych emocji?

Peter Lake to drobny złodziejaszek, który postawił sobie cel: włamać się do jednej z najbogatszych rezydencji na Manhattanie. Jego plan nie jest doskonały. Peter nie przewidział pewnych okoliczności. Pod osłoną nocy, przymierzając się do obrabowania posiadłości, zastaje w domu córkę właścicieli- Beverly Penn. Umierająca na gruźlicę dziewczyna, odmienia jego los i pomaga zrozumieć emocje, jakie towarzyszą miłości… 

Powieść Helprina kwalifikuje się do gatunku urban fantasy, gatunku bardzo unikalnego, znanego szerzej w kręgach fascynatów fantastyki. Urban fantasy wiąże się z akcją, mającą miejsce w wielkomiejskich realiach, w klimacie magii i rozwijającej się techniki.  Nowy Jork Helprina, to miasto pełne mrocznych zaułków, zakazanych zakamarków- tętniąca własnym życie metropolia, nie zrozumiała dla ludzi mieszkających po za jej granicami. Brutalnie przedstawiony obraz miasta walczy z baśniowym ujęciem codzienności. Pojedynek ma na celu stworzenie wyjątkowej atmosfery charakterystycznej dla twórczości autora.

Bogaci mieszkańcy oraz bezdomni pałętający się po ulicach, tworzą jeden świat, jedną społeczność. Nie ważne jaka klasa społeczna, Nowy Jork to miasto każdego, kto się w nim aktualnie znajduje. Ale opisy zimowego ‘the New York City’ to nie jedyny aspekt powieści.

Zasługująca na uwagę- w całym tym wielkomiejskim zamieszaniu- jest miłość Petera i Beverly. Uczucie łączące tych dwojga, ociepla pozycję, a nawet dodaje całej idei żaru, bijącego z niewinności. Miłość zmieniająca człowieka, to główna przesłanka płynąca z całego wątku. Niestety, powieść na jednym wątku nie kończy się.

Piszę ‘niestety’, ponieważ kolejne rozdziały, które tworzą 700 stronicowe dzieło, są tak naprawdę wątkami, tworzącymi odrębny świat. Były dla mnie nie zawsze zrozumiałe. O ile pierwsza księga była przyjemna- a miłość Petera i Beverly  zapierająca dech w piersiach- o tyle kolejne księgi stawały się momentami poplątane, zawiłe, mogące swobodnie stać się odrębnymi opowiadaniami, niekoniecznie połączonymi z pierwszą,  jakże idealną częścią.  

Może jestem dzisiaj małostkowa- wątki miłosne wyjątkowo do mnie przemawiają- ale jeśli przez coś ciężko mi przebrnąć, staram się wyciągnąć z tego wnioski i odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego fabuła do mnie nie dotarła? Targały mną dwie sprzeczności: byłam pozytywnie zachwycona stworzeniem magicznego Nowego Jorku oraz wątku miłosnego, a zarazem zostałam pozostawiona przez autora bez wyjaśnienia kolejnych etapów powieści,  które były pomieszane i poplątane. Czy mogę mieć do autora pretensje? Nie, ale moje emocje ciężko sklasyfikować.

Niezaprzeczalnie Mark Helprin to autor wielkiego kalibru.  Nie można mu odebrać umiejętności posługiwania się poprawnym językiem, typowym dla początków dwudziestego wieku. Całościowo opisy urbanistyki, bohaterów oraz całego światka są barwne i nie wymagające poprawy. Myślę, że autor miał na celu wykrzesać z nas jak największe poświęcenie uwagi treści pozycji- po to by choć trochę zrozumieć fabułę,  jaką określam ‘swoistym labiryntem’, w którym czujemy się zagubieni. Twórczość Helprin’a śmiało można określić mianem baśni dla dorosłych, gdzie stworzony świat nie jest prosty, piękny, pozbawiony typowo drastycznych scen.


Pozdrawiam Monika.

10 komentarzy :

  1. Zachęcająca recenzja. I nie wiedziałam, że w kinach jest taki film. Oglądałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie widziałam, nie mam zbytnio czasu wybrac się do kina. żałuję, ale może jeszcze uda mi się zobaczyć, wtedy na pewno film zrecenzuję :-)

      Usuń
  2. Ojoj o tej książce jest ostatnio bardzo głośno. Ja jak na razie nie potrafię wyrobić sobie jeszcze o niej zdania :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio głośno o tej książce i jestem jej bardzo ciekawa. A recenzje zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mnie kusi ta powieść, ale na razie chyba sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę sięgnać po tę książkę, czekam na nią od dnia zapowiedzi i fakt, trochę podziałała na mnie magia wszechobecnej reklamy. No i mam hopla na punkcie NY ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już czeka na mojej półce. Widzę, że zapowiada się niezwykła lektura.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wczoraj książkę kupiłem, zachęcony okładką i wiadomością o filmie, na który mam zamiar się wybrać :) Zabieram się za nią na dniach, ale nie wiem, czy mnie nie przytłoczy ta fabuła :C

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja mnie zaciekawiła, ale pewnie skuszę się raczej na film - nie przepadam za fantastyką w żadnym wydaniu...

    OdpowiedzUsuń
  9. zakupiłem jakiś czas temu, ale jeszcze nie czytałem, zwiedziony blurbem i kartkowaniem w empiku

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka