50 TWARZY GREYA- NADAL TRWAJĄCA MODA CZY ODGRZEWANY KOTLET?


Jeszcze nie dawno myślałam, że era 50 twarzy Grey'a już dawno minęła. Zdziwiłam się, gdy moje koleżanki z pracy poprosiły mnie o pożyczenie trylogii. Nie wynikło to z zbliżającej się premiery filmu, który wchodzi na ekrany 14 lutego, a raczej z czystej chęci przeżycia emocji związanych z czytaniem 'erotyku'.

Książki wygrzebałam z kartonów i bez słowa pożyczyłam. Emocje towarzyszące czytaniu i zdawaniu relacji z rozdziałów, sięgały zenitu, a moje zdziwienie stawało się coraz większe. Byłam naprawdę święcie przekonana, że w dobie kiedy wyszło naprawdę wiele dobrych książek, kobiety zapomniały już o E.L James.

Może jestem dziwna, może zbyt szybko zaliczyłam ciągle powroty do czytania James jako odgrzewane kotlety. Ile razy można przerabiać to samo? Jak widać można i to wiele. Przeglądając statystyki recenzji Greya na moim blogu i tekstu 10 najbardziej absurdalnych fragmentów trylogii 50 twarzy Greya stwierdzam, że kobiety ciągle w sieci szukają pikantnych fragmentów dzikiego seksu głównych bohaterów. Świadczy to o modzie na Greya, która jeszcze nie minęła, a ciągle trwa i ma się naprawdę dobrze.

Często zastanawiam się co te książki w sobie mają i czym przyciągają. Prawdziwego BDSM w nich nie znajdziemy, raczej dużo waniliowego seksu. Może właśnie o to chodzi, żeby móc wyobrazić sobie siebie w takiej scenerii, a nie być przerażonym swoim marzeniami. Wnioskuję, że damska część społeczeństwa potrzebuje bajki o kopciuszku, który znajduje swojego bogatego księcia. Książka najwidoczniej pozwala kobietom oderwać się od szarej rzeczywistości i choć na chwile pomarzyć o życiu u boku kochającego, bogatego faceta, szarmanckiego na każdym kroku. American Dream zawarty w trzech dość grubych tomach, elektryzujący tytuł dostarczający ogrom kontrowersji- to cała istota.

Nie chce znów pastwić się nad trylogią, nie warto. Zaczynam w niej dostrzegać ogromny fenomen na rynku wydawniczym. Coś co przyciąga i jeszcze długo będzie. Mimo, że twórczości E.L James można pod względem merytorycznym zarzucić wiele, jednego nie można jej zabrać -bestselleru, który zawładnął sercami kobiet.

Ile zwolenników, tyle przeciwników, ile krytyki, tyle samo zachwytu. Nie ważne co piszą, byle pisali. Jak jest o czymś wiecznie głośno, nie ma prawa to umrzeć. Czy trylogia 50 twarzy Greya, straci swoją popularność? Przekonamy się za rok. W tym roku premiera filmu, znów na nowo napędzi maszynę, wydawnictwa wzmocnią nakład, a autorka na nowo przeżyje sławę. Emocje nie wygasną jeszcze nie teraz, jeszcze nie w tym roku.

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu, polub mnie na fejsie. Dziękuję!

2 komentarze :

  1. absolutnie się z Tobą zgadzam :D pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miło wspominam tę trylogię, choć czytelniczo jestem fanką mocniejszych klimatów, w sensie kryminały i te sprawy. Teraz będzie ekranizacja i cieszę się, że możemy wybrać się całą paczką z koleżankami, bo nawet te, które nie czytają akurat Grey'a czytały - taka niespodzianka;)

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka