ZASTANAWIAŁEŚ SIĘ ILE CZASU CODZIENNIE TRACISZ NA NARZEKANIE?



Godzina 5:30- zwykły dzień tygodnia, dzień pracy. Dzwoni budzik, jak w szale przebudzasz się, ustawiasz drzemkę, no dobra jeszcze 10 minut- szaleństwo. Nie zdążasz zamknąć oczu, a już musisz wstać- zgroza. Słowa niecenzuralne sypią się jak kartofle z dziurawego wora, a Ty znów musisz iść do roboty. 5 minut narzekania z rana jak śmietana, pobiadolić trzeba.

Kawę pijesz, albo i nie, bo nie zdążysz. Trzeba wybrać, mycie włosów czy mała czarna- selekcja trudna. Bez dawki kofeiny popylasz do samochodu, autobusu, pech chciał, że deptasz w psią kupę. Cholera jasna! 15 minut z głowy. Oczywiście całą drogę zastanawiasz się dlaczego akurat dziś musisz mieć takiego pecha.


Wchodzisz do firmy, wpisujesz się na listę obecności, odpalasz listę zadań i już z samego rana widzisz, że dziś czekają Cię nadgodziny. Zero pozytywnego myślenia, stajesz się drażliwy. Oj tracisz czas i energię. Nie dobrze, a gdzie tam do końca szychty.


W końcu upragniona przerwa na śniadanie. Kawa- o niczym innym nie myślisz. Skupić się ciężko, pogodzić z nadgodzinami jeszcze bardziej, a na domiar złego Pani Halinka szturcha Cię mopem i na ulubionej białej koszuli pojawia się ogromna plama nie do sprania. Niech ten dzień się już kończy!- wykrzykujesz w duchu.


W poplamionej koszuli kończysz robotę, wracasz do domu, zjadasz coś na szybko, bo oczywiście znów nie masz siły na zakupy i porządny obiad. Chcesz odpocząć, no pewnie, nie odpoczniesz, zapomniałeś, że sąsiad spod 5 zaczął wczoraj remont i napierdziela od rana młotem pnematycznym. Szklanki trzęsą się witrynie, a Twój mózg wibruje w akompaniamencie pulsacyjnych wywiertów łazienkowych Kowalskiego. Żyć nie umierać. Pod nosem wymrukujesz obelgi na sąsiada i obiecujesz, że przy najbliższym własnym remoncie odwdzięczysz się i dasz im jeszcze bardziej popalić. Zemsta będzie słodka jak pomarańcze w grudniu.


Włączasz telewizor, polityka, wyłączasz, bo słuchać bajek Ci się nie chce.
Ostatnie godziny przed pójściem do łóżka lecą jak deszcz z rynny, i choć już nic się nie dzieje, co mogłoby powodować narzekanie, zastanawiasz się czy kolejny dzień, oszczędzi Cię choć trochę i przynajmniej pozwoli Ci pouśmiechać się do ludzi. Nadzieje masz, a co Cię czeka nie do końca zależy tylko od Ciebie.


Od Ciebie zależy to z jakim nastawieniem wstaniesz i czy ustrojstwa, które gdzieś za rogiem będą przyczajone jak sąsiadka za firanką popsują Ci dzień.
Zastanów się czy chcesz zmarnować swój czas na marudzenie. To Ty jesteś królem swojego nastawienia, jeśli je zmienisz nawet najgorszy dzień może stać się dniem wyjątkowo pozytywnym, ze śmiechem opowiadanym innym.


4 komentarze :

  1. Mam dość osób narzekających, starszych ludzi jeszcze rozumiem, ale młodzi już działają mi na nerwy. Nie doceniają to co mają, tylko ciągle żądają więcej i więcej, nic ich nie cieszy. Ja tam nie narzekam, doceniam każdą pozytywną chwilę, staram się być szczęśliwym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dłuższego czasu nie narzekam i cieszę się z tego, co mam. Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Alicja P. bo chcą mieć wszystko za szybko

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę ludziom "pozytywnym" swej pozytywności. Oni cały czas się uśmiechają, cieszą się z małych rzeczy i bagatelizują wnerwiające większość osób problemy. Marzę, by móc kiedykolwiek stać się taką osobą...zamiast zgrymaszonej, narzekającej i zbyt często powtarzającej: "od jutra to się zmieni".

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka