RECENZJA: Układ Elle Kennedy

Studencka miłość, erotyczne zafascynowanie i pewien układ, na który godzi się dwójka młodych ludzi. Ona studentka wokalistyki, on przystojna gwiazda uczelnianego hokeja. Jemu zależy na poprawieniu ocen, jej na wywarciu wrażenia na innym mężczyźnie. Miała być tylko przyjaźń damsko- męska - niestety wyszła miłość. Znany schemat? Aż za bardzo.

Fabuła jak widać niezbyt oryginalna. Takich oklepanych powieści można spotkać wiele na półkach w księgarniach. Świetna promocja dodatkowo zwiększa możliwości i w ten sposób na pewno nie jedna z Was usłyszy o Układzie oraz zapewne go przeczyta. Bohaterowie są nijacy, niby mają przeszłość, która gdzieś tam odrobinkę ich ukształtowała, ale nie są warci zapamiętania. Ot szkolni celebryci dodam, że piękni. Jak można się domyślić razem dają radę wszystkim i wszystkiemu na około, wspólnie leczą się z lęków i są dla siebie stworzeni na całe życie. Love story jak się paczy okraszone scenami seksu. Wieje nudą i odgrzewanym bigosem, bo kotlet to za mało.

Akcja toczy się między szkolnymi salami, pokojami w akademikach i dogodnymi miejscach na seks. Sceny erotyczne oczywiście też nie powalają. W sumie to są dostosowane do grupy nastoletnich odbiorców, choć nie da się ukryć, że i ci czytają bardziej 'ambitne' lektury.

Jestem za stara. Takie historie może i działały na mnie ekscytująco, kiedy miałam 16 lat, dekadę później czuję się jak dinozaur czytając powieści dla nastolatków. Smutne? Nie bardzo, już dawno wyrosłam z opowieści o licealistach i miłosnych ekscesach w trakcie studiów. Jestem pewna, że Układ Elle Kennedy, o którym mowa zapewne znajdzie odbiorców wśród gimnazjalistów i licealistów i do nich kieruje tę książkę.

1 komentarz :


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka