Kiedy kaczątko staje się krwiopijczym łabędziem... Raven Sylvain Reynard


Wampiry znów powracają, tym razem możemy spotkać je w rzymskiej Florencji. To wszystko za sprawą Raven Sylvain Reynard. Czy czeka nas coś nowego, coś innego niż popularny wampirzy Zmierzch? Mimo krytyki autorzy z różnym skutkiem próbują dorównać Stephenie Meyer, a więc jakie są krwiopijcze bestie z Florencji?

Na pewno dojrzalsze niż paczka Edwarda i przystojniejsze - nie da się ukryć. Są koneserami sztuki i wraz z Raven przyczyniają się do ciekawej fabuły z pięknymi obrazami wybitnych artystów w tle. Na pewno nie można zarzucić głównej bohaterce, że jest mdła jak Bella. Ma zadziorny charakter i dobre serce co czyni ją osobą odważną i nie bojącą się nawet największego zła - dlatego ciągnie ją do bladych twarzy.

Ciekawym zabiegiem jest przemiana jaką dokonuje dziewczyna - z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia - i to jest coś, z czym dotychczas nie spotkałam się w motywach wampirzych. Cały wątek był interesujący i urozmaicał fabułę do tego stopnia, że nie popadałam w znużenie, a to oczywiście wpływa na pozytywne wrażenia.

Dodatkowo możemy poruszać się po Florencji, co czyni książkę jeszcze bardziej atrakcyjną - wampiry w Ameryce już trochę mi się przeżarły, niestety Wspomnę, że nie jestem fanką krwiopijczych bestii, bądź co bądź Raven czytało mi się w miarę na luzie i nie czułam większej frustracji i spiny.

Na dwa wieczory, dla odstresowania.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka