RECENZJA: Piękny sekret Christina Lauren

Słowo SEKRET samo w sobie budzi intrygę i tajemniczość, a w połączeniu pięknem daje nam niezły duet. Duet nie tylko w związku z tytułem, ale również autorski, mowa o kolejnej powieści erotycznej dwóch pań - Christiny i Lauren. Tak, tak to one są autorami Pięknego drania, który wywołał nie małe zamieszanie w babskich kącikach księgarń.

Piękny sekret nie różni się wiele od powieści erotycznych, które już przerabialiśmy. Bohaterowie z dwóch światów, on - szef, ona - stażystka w jego firmie. Ich uczucia i pożądanie pędzą niczym kolejna górska w stronę łóżka oraz innych zakątków, które są pozbawione wzroku osób trzecich.  Jest elektryzująco, wyzywająco i całkiem znośnie. Postać męską, którą wykreowały dziewczyny jest bardziej powściągliwa w sprawach łóżkowych niż moglibyśmy się spodziewać. Niall nie jest chodzącym demonem seksu, który na widok każdej spódnicy twardnieje, jak pięść do walki. Facet całkiem przystojny, ale raczej stały w uczuciach, pewien tego, że nie szuka przygód na jedną noc. W swoim erotyzmie jest całkiem innym gościem niż Grey i reszta dupków, których spotkałam w wielu powieściach erotycznych. Da się go polubić za normalność i etapowość, którą wprowadza do związku.

Ona jest raczej przeciętna, nic wyróżniającego, co mogłoby przekonać mnie do zmiany zdania w kwestii słabo wykreowanych bohaterek w powieściach erotycznych w porównaniu z mężczyznami. Jest ładna buzia i ciało oraz troszkę więcej rozumu niż Anastasia. W sumie wystarczająco by doczytać książkę do końca.

Nie skreślam, powieść warta wakacyjnego czasu, leżaka i słońca, którego w dniu dzisiejszym jest jak na lekarstwo. Czekacie ze mną na kolejne części?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka