Ile szczęścia w szczęściu? Duński przepis na szczęście.


Hygge to teraz bardzo modny sposób na relacje rodzinne w miłej atmosferze, pełne poczucia bycia razem, wzajemnego zaufania w przytulnym niczym nie skażonym otoczeniu. Podobno Hygge zapewnia rewelacyjne samopoczucie, a Duńczycy, którzy są prekursorami tego szczęśliwego trybu na świecie coraz częściej udzielają obywatelom innych państw rad na temat udanego życia. Czy Polacy są gotowi przejąć pewne duńskie zachowania i z uśmiechem na twarzy wprowadzić je do swojego domu?

Człowiekowi, który nie chce zmian nie pomoże żaden poradnik. Ulegnie chwilowej modzie, pstryknie parę fot z książką, zachwyci się na kilka dni, odłoży w kąt i po poprawie życia. Żeby coś zmienić trzeba naprawdę silnej woli, ogromnej pracy i nakładu energii. Jeśli dokona się czegoś takiego, to nie jest potrzebny żaden poradnik. Samemu można być wzorem dla siebie i nie trzeba czytać porad ludzi, bo osobiście można je tworzyć. Wszystko zależy od nas, a porady innych mogą być tylko dowodem na to, że są tacy sami ludzie ja my. Jeśli dokona się czegoś samemu, łatwiej jest przenieść to na kolejne pokolenie, nie inaczej, nie w odwrotną stronę.

Duński przepis na szczęście, to właśnie jeden z tych poradników, które czyta się dobrze, ale większość porad nie da się wprowadzić do naszego społeczeństwa w pięć minut. Problem tkwi w tym, że nasze polskie dzieci często czas spędzają pod opieką innych. I choćby rodzic bardzo chciał inaczej postępować i wprowadzać nowe rzeczy, które w naszym kraju nie są znane, to niestety opiekunowie mogą tę walkę popsuć. Nie chce wszystkich wrzucać do jednego wora, ale z własnej obserwacji wiem, że często to tak wygląda i bardzo ciężko jest być innowacyjnym, jeśli jest się zależnym od innych.

Dostrzegam różnice między nami, a Duńczykami, niektóre bardzo mocno rzucają się w oczy. Myślę, że naprawa naszego podejścia do życia zależy od wielu czynników i na większość nie mamy wpływu. Społeczeństwo w ogromnym stopniu buduje nasze podejście. Jeśli zaczniemy coś zmieniać to może za kilkanaście lat poprawimy samoocenę nie tylko naszym dzieciom, ale przede wszystkim nam samym. Duńczycy od czterdziestu lat walczą o szczęśliwe życie, my możemy zacząć od tego, żeby nasze ognisko rodzinne było pełne ciepła, bez przykrych słów kierowanych do innych oraz przepojone szczęśliwymi uśmiechniętymi oczami naszych członków rodziny.
 

3 komentarze :

  1. zgadzam się z tym co napisałaś a szczegolnie jeśli chodzi o dzieci.. my staramy się coś im wpoić, na coś się godzimy a na inne rzeczy nie a wystarczy, że pójdzie do szkoły/przedszkola czy nawet babci i już nasze starania mogą pójść na marne

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że dla zmian trzeba włożyć dużo wysiłku! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze zazdrościłam innym tego domowego ogniska :) mam zamiar o nie zadbać już z własną rodziną :)

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka