Harry Potter i Przeklęte Dziecko 8 część czy dodatek dla fanów?

Od premiery minęło już paręnaście tygodni. Dlaczego piszę dopiero teraz o Przeklętym Dziecku? Chciałam temat potraktować na chłodno, przeanalizować wszystko, podyskutować ze znajomymi, z Wami i dopiero, wtedy napisać co uważam na temat nowego tworu Johna Tiffany'ego, Jacka Thorne'a i J.K Rowling.

Tak, tak dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, a na pewno tacy się znajdą Przeklęte Dziecko nie zostało napisane wyłącznie przez J.K Rowling i nie jest prozą. Mamy do czynienia ze sztuką, czego się obawiałam, bo nie bardzo lubię podział na rolę, oczywiście moje obawy były bezpodstawne. Opowieść napisana jest w akceptowalny sposób i  w żadnym wypadku nie można kojarzyć jej  z lekturami przerabianymi w szkole.

Przenosimy się w czasie, gdzie główni bohaterowie Harry, Ron i Hermiona osiągają wiek średni, mają dzieci - to one tworzą nową historię, ich oczami widzimy świat oraz historyczne wspomnienia. Moja radość była ogromna w momencie, kiedy znów mogłam obcować z ukochanymi postaciami, poznać ich w dojrzalszej odsłonie. Świat magii stał znów przede mną otworem. Entuzjazm był wielki, ale przeplatany uczuciem niedosytu. Bo jak tu czuć tą samą radość, kiedy głównych bohaterów jest jak na lekarstwo, a w zamian obcujemy z dwójką młodych ludzi, którzy w szale buntu młodzieńczego na siłę chcą zmieniać świat.

Nie porwało mnie, a moje oczekiwania nie zostały zaspokojone. Po dłuższym czasie mogę stwierdzić, że Przeklęte Dziecko warto posiadać w kolekcji, ale nie ma co rozpuszczać się na tym, jak to cudownie, że Rowling, znów coś wydała. Nie ma w sztuce nic, co mogłoby wywołać takie same emocje, jak tomiszcza Pottera. Dodatek dla fanów nic poza tym i na nowo nakręcona czarodziejska maszyna. Tyle.




1 komentarz :


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka