RECENZJA: BYŁ SOBIE PIES W. BRUCE CAMERON


Czym byłoby życie bez czworonogów? Nie umiem sobie tego wyobrazić. Kocham ich mokre nosy, i jęzory, które ciągle chcą lizać moje ręce, okazując tym swoją prawdziwą miłość. Uwielbiam, gdy przynoszą piłkę, szturchają łapą pokazując, że chcą się bawić. Śmieję się, kiedy narobią bałaganu i skaczą jak głupie w momencie przyjścia z pięciominutowej wizyty w sklepie. One po prostu są zawsze przy nas, nawet wtedy, kiedy idziesz do toalety muszą być blisko, muszą tworzyć stado. Są najlepszymi przyjacielami człowieka, a teraz jeszcze goszczą w książce Camerona. Nie ma lepszej lektury dla psiarza. Serio.

Pokochałam tę książkę nad życie - ciepła, pełna humoru, inteligentnie napisana, a zarazem wzruszająca. W jednym momencie można śmiać się do upadłego i przypominać sobie zachowanie swojego psiaka, a w następnej chwili płakać, nie umiejąc sobie wyobrazić straty i wyrwanego serca w momencie odejścia czworonoga. Jeden wielki wir emocji. Powieść zabierałam ze sobą wszędzie i w każdej wolnej chwili czytałam choćby stronę. Chciałabym, żeby się nie kończyła. Nic straconego w lutym na ekrany kin wchodzi ekranizacja powieści. Jest bardzo wysoko na mojej liście kinowych odsłon. Już nie mogę się doczekać.

Jeśli chcesz choć raz dowiedzieć się co siedzi w głowie twojego pupila, Był sobie pies ułatwi Ci sprawę - warto.


1 komentarz :

  1. Psy zawsze były ogromną częścią mojego życia, kocham je! Myślę, że ta książka bardzo by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka