RECENZJA: ELLE KENNEDY PODBÓJ



Układ, Błąd, a teraz Podbój stał się dla wielu czytelniczek kolejnym must have wśród romansów. Szumu wiele, premiera huczna, większość pożeraczy książek kojarzy choć jedną powieść Elle Kennedy. Czy cały te zamieszanie jest warte poświęcenia kilku wieczór na czytanie Podboju?

Trzecia odsłona cyklu Off -Campus dotyczy kolejnej pary z paczki Garetta, wszyscy się znają, a akcja znów toczy się w tych samych miejscach, które dobrze znamy z dwóch wcześniejszych części. Fabuła to kolejny romans z wątkami pobocznymi, które jak dla mnie zostały potraktowane po macoszemu, a brak ich rozwinięcia spowodował niedosyt. Chciałam czegoś więcej stąd moje małe rozczarowanie.

Podbój niczym nie różni się od Układu i Błędu wszystko kręci się wokół seksu, jak na ten rodzaj powieści przystało. Postacie są stworzone na średnim poziomie nie są skomplikowane, a raczej ich zachowania dosyć przewidywalne. Oczywiście nie ominie nas dramat z którym będą musieli sobie młodzi poradzić z lepszym bądź gorszym skutkiem, więc odskocznia od sypialni na nas czeka.

Nie spodziewałam się po tym cyklu fajerwerków, bo i nie po to takie powieści czytam. Raczej jest to przerywnik między powieściami przy których muszę rozkminiać do parowania mózgownicy. Wiem jedno licealistom się podoba, a kolejkę do pożyczenia książki mam ogromną, więc sukces jest widoczny i to o to chodzi.

2 komentarze :

  1. Może nie najwyższych lotów ale czasami trzeba czytać i takie. Ja się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie. :D Wolę dopracowane portrety postaci.

    OdpowiedzUsuń


Pozdrawiam M.

akcjakultura.pl © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka